„COCO CHANEL”
Sylwia Czyczyro | 29 czerwca 2009 | 09:15
reżyseria: Anne Fontaine,
występują: Audrey Tautou, Alessandro Nivola, Benoit Poelvoorde
dramat/biograficzny/romans, Francja 2009, 105 min.
Anne Fontaine ma na swoim koncie nieco ponad dziesięć filmów, spośród których niewiele trafiło na ekrany polskich kin. Zrealizowana w 2008 roku „Dziewczyna z Monako”, pomimo dobrej gry aktorskiej oraz ciekawej fabuły przeszła bez echa ze względu na słabą promocję ze strony polskiego dystrybutora. Kolejny obraz Fontaine z pewnością nie powtórzy tego błędu. Reżyserka postanowiła przybliżyć sylwetkę znanej francuskiej projektantki, która zrewolucjonizowała modę damską – Coco Chanel. Jak podkreśla w wywiadach, z zamiarem zrobienia tego filmu nosiła się od dawna. Świat mody nie był jej bowiem obcy. Fontaine ukończyła prestiżową paryską szkołę École de la Chambre Syndicale de la Couture, a później pracowała jako stylistka u Yves Saint-Laurenta. Wtedy również spotkała bliską współpracownicę Chanel – Lilou Marquand. Jej opowieści odkryły przed Fontaine niezwykłą osobowość projektantki. Zarówno sama Coco, jak i realizacja filmu była dużym wyzwaniem dla reżyserki. Pierwszą trudnością było zamknięcie barwnego życia ikony paryskiej haute couture w półtoragodzinnej fabule. Po drugie Fontaine nigdy wcześnie nie pracowała nad filmem kostiumowym. Przyznaje, że jego ukończenie to zasługa wielu doświadczonych profesjonalistów, którzy przyjęli zaproszenie do współpracy. Wśród nich znaleźli się między innymi: scenograf Olivier Radot (autor dekoracji do „Królowej Margot”), kostiumograf Catherine Leterrier (pracowała z takimi twórcami jak Robert Altman, Luc Besson czy Ridley Scott) oraz autor muzyki Alexander Desplat („Królowa”, „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”).
Sukces „Coco Chanel” polega na odejściu od tradycyjnie pojmowanego kina biograficznego. Reżyserka wraz ze scenarzystami zadbała, by fabuła skupiała się na osobowości postaci oraz początkach jej kariery, co czyni film ciekawszym. Widz ma okazję podążać śladami Gabrielle Bonheur Chanel – dziewczyny, która dzięki uporowi wyrwała się z biedy i zrealizowała swoje marzenia. Otrzymujemy w ten sposób ciekawy portret człowieka u progu wielkiej kariery. I choć widz zna losy projektantki, to jednak z ciekawością śledzi kolejne epizody. Podkreślić należy, że Fontaine trzyma się faktów, pomijając mity, które narosły wokół legendy Chanel.
Atutem filmu, prócz pieczołowicie wykonanej scenografii oraz wiarygodnych kostiumów, jest Audrey Tautou. Umiejętności Francuzki podziwiać mogliśmy chociażby w „Bóg jest wielki, a ja malutka”, „Amelii” czy „Bardzo długich zaręczynach”. Aktorka po raz kolejny dowodzi swojej wszechstronności. Tautou mogłaby poprzestać na prostym oddaniu postaci projektantki, co z pewnością ułatwiało jej także fizyczne podobieństwo. A jednak czuć w jej grze bardzo indywidualne podejście. Tautou zarysowuje temperament i charakter Coco, unikając przy tym popadania w stereotypy. Inspiracją, jak mówi w wywiadach, była nie tyle biografia, życie ikony stylu, ile oryginalne zdjęcia ją przedstawiające. Aktorka starała się odnaleźć na nich wskazówki – dostrzec to, co wyróżniało Chanel, co obrazowało jej osobowość. Skupiła się na charakterystycznej, dumnej postawie projektantki. Połączenie charyzmy Tautou z niezwykłą siłą Coco tworzy doskonały efekt na wielkim ekranie.
„Coco Chanel” jest filmem pieczołowicie i solidnie zrealizowanym. Świetna muzyka, dobre aktorstwo, a przede wszystkim wizualny kunszt powodują, że nie jest to propozycja wyłącznie dla widzów, których interesuje świat mody oraz jego legendy. To film, który w atrakcyjnej oprawie zawiera uniwersalną historię o podążaniu za pragnieniami.
Iwona Bartnicka







