„Służąca”- w kinach od 17 lipca 2009r.
Sylwia Czyczyro | 25 sierpnia 2009 | 10:52„SŁUŻĄCA”
reżyseria: Sebastián Silva
występują: Catalina Saavedra, Mariana Loyola, Claudia Celedón
dramat, Chile 2009, 115 min.
Festiwalowe raczenie się filmami ma to do siebie, że z jednej strony czwarty lub piąty seans w ciągu dnia może przyprawić o lekki zawrót głowy, z drugiej jednak jest to okazja do szybkich porównań obejrzanych obrazów. Jedną z ciekawszych produkcji Letniej Akademii Filmowej
w Zwierzyńcu, która w tym roku obchodziła okrągłe 10 lat, była „Służąca”. Kameralna opowieść z Chile zgromadziła pokaźną widownię i nagrodzona została gromkimi brawami. Pierwsze sceny filmu mogą zwieść widza. Oto oglądamy jak pracodawcy, chcąc uczcić urodziny służącej, przygotowują dla niej niespodziankę, obdarowują prezentami. Jednak na sielankowym obrazku szybko pojawiają się rysy. Twarz tytułowej służącej zamiast uśmiechu coraz częściej zdobi nerwowy grymas. Zamiast czuć się członkiem rodziny, kobieta coraz bardziej obawia się o swoją pozycję. Każdą oferowaną pomoc odczytuje jako naruszenie przywilejów oraz samowolnie przypisanej sobie roli pani domu. Kolejne dziewczyny do pomocy są dla Raqueli intruzami, których należy się pozbyć. Niezależnie od środków czy metod – liczy się bowiem efekt końcowy. Dopiero Lucy przebija mur, jaki zbudowała wokół siebie kobieta. Raquel na nowo uczy się radości życia oraz zaczyna doceniać więzy rodzinne.
Gdyby „Służąca” została zrealizowana w Hollywood najprawdopodobniej oglądalibyśmy teraz kolejną komedię z jedną
z topowych aktorek. Jak się jednak okazuje, wystarczą niewielkie środki
i dobre aktorstwo, aby prosta fabuła zaowocowała interesującym i wiarygodnym obrazem. Sebastian Silva, chilijski reżyser, postawił przede wszystkim na główną bohaterkę i jej emocje. Mało znana polskim widzom Catalina Saavedra stworzyła dojrzałą, przejmującą kreację, dzięki której widzowie doświadczą całej gamy przeróżnych emocji. Postać Raqueli wzbudzi zarówno sympatię, niechęć jak i politowanie czy współczucie.
A jej metody pozbywania się kolejnych dziewczyn do pomocy sprawią, że nieraz się uśmiechniemy. Z drugiej jednak strony z lekkim przerażeniem dostrzeżemy, co dzieje się z ludźmi, kiedy czują się samotni. Jak słusznie bowiem zauważa reżyser, bycie wśród ludzi wcale nie oznacza bycia z nimi. Silva w wywiadach mówi, że film ten czerpie wątki z jego prywatnego życia. Podstawą fabuły były obserwacje młodego chłopca. Wychowywany przez nianię zauważał on podziały społeczne oraz odizolowanie domowników chowających się za ścianami swoich pokoi, przybierających kolejne maski narzucanych im przez społeczeństwo funkcji. To właśnie uczynił głównym tematem swojego drugiego filmu. Warto podkreślić, że Silva, by zminimalizować koszty produkcji, kręcił we wnętrzach rodzinnego domu. Przez to historia nabiera głębszego wymiaru.
Być może chilijski obraz nie oparł się kliszom fabularnym. Jednak na tyle inteligentnie je wykorzystał, aby uniknąć kiczu i tandetnych rozwiązań. „Służącą” doceniło jury Festiwalu Filmowego Sundance, przyznając nagrodę główną dla najlepszego dramatu zagranicznego oraz nagrodę specjalną dla aktorki w roli pierwszoplanowej.
Od pewnego czasu kino z Ameryki Łacińskiej przebojem zdobywa
nie tylko kolejne festiwale, ale i widownię. Produkcje takie, jak: „Księżniczki”, „Madeinusa”, „Siedem stołów bilardowych” (niestety niedostępny dla polskich widzów) czy właśnie „Służąca” uświadamiają, że to nie pieniądze i piękna scenografia stanowią źródło sukcesu. Kameralne portrety ludzi mają porażającą siłę oddziaływania. I oby widzowie coraz chętniej odkrywali i doświadczali takiego właśnie kina.
Iwona Bartnicka







