jaja

Niezłe jaja w bibliotece

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami. Przygotowania do tych wyjątkowych dni pochłaniają nas zupełnie i w biegu między zakupami a myciem okien zapominamy o czymś niezwykle ważnym. O tradycji. Na szczęście są jeszcze takie osoby jak Henryk Pieluszczak i jego córka Paulina, którzy z tradycyjnych technik zdobienia jajek uczynili sztukę i dzielą się nią z dziećmi i młodzieżą.

W miniony poniedziałek kunszt rodziny Pieluszczaków miały okazje podziwiać dwie grupy dzieci z drezdeneckich szkół podstawowych podczas warsztatów w Bibliotece Publicznej. Jak się okazuje, do stworzenia niezwykłych pisanek i kraszanek potrzeba naprawdę niewiele – wszystkie rekwizyty ograniczały się do jajek zafarbowanych w łupinach cebuli, nożyków, świeczek z kolorowym woskiem i patyczka ze szpilką. Niezbędna jest oczywiście odrobina cierpliwości i kreatywności. Uczniowie poznali dwie, zanikające już, techniki – wydrapywanie wzorów na skorupce oraz tworzenie ich za pomocą gorącego wosku. Pan Henryk zaprezentował najłatwiejsze ornamenty do wykonania nożem, takie jak źdźbło trawy, gałązka bazi, kwiatek. Pani Paulina przedstawiła technikę z wykorzystaniem wosku – nanoszenie na jajko gorącej parafiny za pomocą łebka szpilki. Prowadzący warsztaty zdradzili tajniki powstawania kraszanek i drapanek, doradzali w sprawach technicznych, takich jak sposób trzymania noża i nagrzewania szpilki przed nabraniem wosku. Opowiadali również, jak pracochłonne są dzieła, które tworzą na konkursy oraz o źródłach swoich artystycznych inspiracji.

Techniki przedstawione podczas warsztatów wydają się być bardzo proste, właściwie prawie każdy może je wykonać. Wystarczy jednak spróbować wydrapać nawet najłatwiejszy element na skorupce, by jeszcze bardziej docenić talent naszych gości. Ich wizyta w bibliotece przyczyniła się do ocalenia narodowych tradycji i przypomniała najmłodszym, ile radości daje coś stworzonego własnoręcznie. Praca nad tradycyjnymi pisankami ukrywa w sobie dodatkową naukę – lekcję pokory. W naszym zabieganym świecie wrzucamy jajka we wrzątek z kolorową foliową otoczką lub w sztuczne barwniki z torebki. Warto raz dla odmiany, zatrzymać się             na chwilę, chwycić za nożyk lub świeczkę i bez zbędnego pośpiechu z całą rodziną stworzyć coś, co może będzie koślawe i nie do końca zgodne z oczekiwaniami, ale będzie nasze.

Paulina Boczek

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ