DSC_1016_1

Karolina Szyman-Piórkowska odwiedziła Muzeum

      W sobotnie popołudnie mieliśmy przyjemność gościć w muzeum panią Karolinę Szyman – Piórkowską i, wcale niemałe, grono jej dawnych przyjaciół. Pani Szyman – Piórkowska to autorka prezentowanego w muzeum i kościele cyklu portretów św. Jana Pawła II. Grono przyjaciół to koleżanki i koledzy malarki z lat szkolnych. Pani Karolina jest dawną mieszkanką Drezdenka, której bogata osobowość zapisała się w pamięci wielu osób. W pamięci jej dawnych kolegów utkwiła również jej wielka uroda, na wspomnienie której ich wzrok – nawet po latach – wciąż robi się dziwnie rozmarzony. A co utkwiło w pamięci Karoliny Szyman – Piórkowskiej? Przede wszystkim szkoła. Miejsce ulubione, w którym spędzało się bardzo dużo czasu realizując młodzieńcze pasje. Jak wspomina, była „etatową” autorką wszelkich możliwych aranżacji i dekoracji, ale nie uchylała się od rozmaitych innych występów artystycznych. Doskonale pamięta swoich dawnych nauczycieli, którzy byli dla niej autorytetami i osobami autentycznie bliskimi. Szczególną estymą darzyła rusycystkę o orientalnej urodzie. Drugie wspomnienie to ogrody. Rozległe, ukwiecone i tajemnicze, rozciągające się po zachodniej stronie ulicy Niepodległości. Jak po latach znajduje miasto dzieciństwa? Powiedziała, że Drezdenko wypiękniało. To miłe.
A co robi dzisiaj? Po maturze w drezdeneckim liceum studiowała w poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, po ukończeniu której zamieszkała w Poznaniu. Po jakimś czasie przeniosła się na Kaszuby. Na kilka lat osiadła w Bytowie, gdzie podjęła współpracę z Muzeum Zachodniokaszubskim. W bytowskim zamku oglądać można namalowany przez nią cykl portretów książąt pomorskich, kilka panoram starego Bytowa i współczesne widoki zamku. Z Bytowa przeniosła się do Dretynia, malowniczej wsi na południowych Kaszubach. Jak twierdzi, tego miejsca nie zamieniłaby na żadne inne.

      Pisząc o Karolinie Szyman – Piórkowskiej skorzystałam z tekstu jej przyjaciółki, Joanny Gil – Ślebody, która towarzyszyła malarce w podróży do Drezdenka. W miejscu swojego zamieszkania obie panie udzielają się w licznych kulturotwórczych inicjatywach. Podobają się im nasze wydawnictwa, a Joannie Gil – Ślebodzie, związanej z prasą lokalną, nasza „Drezdenecka”. To też miłe.

Ewa Kułakowska

DSC_1098_1 DSC_1082_1 DSC_1078_1 DSC_1070_1 DSC_1055_1 DSC_1054_1 DSC_1038_1 DSC_1030_1 DSC_1026_1 DSC_1023_1 DSC_1123_1

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE