Jerzy 024

Czar piórem Karola Francuzika

Moi uczniowie mają już, a może dopiero, trzydzieści parę lat. Wspominałem ostatnio („Dwa żywioły”) Macieja Zdziarskiego, dzisiaj czas na Karola Francuzika. Trzymali się razem i we dwójkę prześcigali się w przynoszeniu swoich wierszy do oceny. Dzisiaj Karol już sam ocenia, publikuje recenzje i szkice w czasopismach drukowanych oraz w Internecie. Ostatnio przysłał mi szkic o mojej twórczości. W całości będzie opublikowany w miesięczniku „Polonistyka”. A oto fragment, interpretacja mojego wiersza pt. Odpust / czar:
królik w kapeluszu pod kościołem
duży chłopiec zastanawia się
czy wyciągnąć go i w ten sposób
utracić wiarę
„Z pozoru mamy tu do czynienia ze zwykłą scenką odpustową, jakich wiele. Czujemy klimat festynu, zabawy, jarmarku. Jednak w ty krótkim tekście pojawia się coś więcej – między odpustem a czarem dochodzi do interakcji. Z jednej strony odpust może być świętem z okazji patrona kościoła, a z drugiej – darowaniem grzechów. Czarujący obrazek? Tak, ale nie tylko – możliwość utraty wiary jest realna, ale jak gdyby zawieszona, bo nie wiemy, jaką decyzję podejmie bohater wiersza. Istotny jest tu element zastanawiania się, a więc uruchomienia racjonalnych przesłanek, analizy sytuacji. Wiara w tym wypadku nie jest już tylko łaską, czyli darem udzielonym przez Boga, ale staje się jednostkowym wyborem, a jej utrata natomiast wiąże się z odpowiedzią na zewnętrzną ofertę. Czar, o którym tu mowa, jest grą z czytelnikiem, z naszymi skostniałymi przyzwyczajeniami, a sytuacja odpustowa bywa i zabawna (urocza), i niebezpieczna”.
Tyle Karol. Czytając tę interpretację wiersza – jako ksiądz – pomyślałem sobie: chłopak mądrze pisze. I nawet pamięta katechezę o łasce. Do dzisiaj spotykamy się. Karol mieszka w Poznaniu, Maciej w Krakowie, ja w ich miasteczku – w Drezdenku. Lata lecą, a my we trzech (dalej uskrzydleni) wznosimy się i upadamy w różnych miejscach poezji, a nawet prozy życia. Nie myślimy odpocząć, również od siebie.

Ks. Jerzy Hajduga

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ