paderewski

Fortepianowe klimaty Chopina i Paderewskiego

      Życie sprawia czasem niespodzianki. W zapowiedziach na plakacie w repertuarze widniał zamiast Ignacego Jana Paderewskiego Zygmunt Stojowski, a zamiast pana Piotra Żukowskiego, pani Joanna Sipowicz. Kontuzja ręki pianistki spowodowała tą zmianę i Stojowskiego usłyszymy w przyszłym roku. Pozostaje jednak klimat repertuaru, gdyż Ignacy Jan Paderewski był przyjacielem Stojowskiego i wspólnie wiele inicjatyw podejmowali.
Gdybym chciał przypomnieć Polakom kim był Fryderyk Chopin, większość poczułaby się obrażona. I słusznie, wszak to ikona naszej kultury. Z pewnością wśród wybitnych byśmy także wymienili Stanisława Moniuszkę. Potem już mamy problemy. W niektórych przypadkach uzasadnione, ponieważ w czasach minionych wielu było skazanych na niebyt. Drogi z kompozytorów bardziej znany jest jako wybitny pianista i polityk. Z jego nazwiskiem kojarzymy wybuch Powstania Wielkopolskiego. Politykiem ponoć był miernym. Nie zmienia to faktu, że artystą i Polakiem był wielkim. Dodam że jedyną polską operą, jaka została wystawiona w znakomitym zestawieniu artystów, była opera I.J. Paderewskiego „Manru”. Powszechnie znana jest historia z menuetem G-dur . Otóż ktoś z rodziny małego Ignasia zagadnął, iż „dzisiaj nikt nie skomponuje już tak, jak to robił Mozart”. Po jakimś czasie na strychu odnaleziono „stare nuty”, a po zagraniu zabrzmiał poczciwy Mozart. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy okazało się że był to fortel przyszłego wirtuoza fortepianu i wielkiego kompozytora Ignacego Paderewskiego. Dlaczego zastąpiliśmy Stojowskiego Paderewskim? Otóż obaj panowie znali się i przyjaźnili się. Obaj zrobili wielką karierę jako kompozytorzy i jako pianiści. Wreszcie obaj 100 lat temu brali udział w pracach na rzecz powstania wolnej Ojczyzny w ramach Komitetu Polskiego.
Pianistą, który wystąpi przed publicznością Drezdenka będzie pan Piotr Żukowski, laureat licznych nagród w swojej dziedzinie. Koncertował niemal na całym świecie z wieloma prestiżowymi orkiestrami. Warto najbliższy wieczór spędzić przy dźwiękach najpiękniejszych pereł polskiej muzyki. To także ubogaca nas i napawa dumą. Przy okazji pozwolę podzielić się pewną refleksją dotyczącą kultywowania narodowych tradycji. Francuzi najchętniej słuchają rodzimych artystów, nie inaczej Niemcy i Włosi. Nasi pianiści i śpiewacy często spotykają się z wielkim aplauzem gdy po mistrzowsku wykonują muzykę tamtych narodów. Na koncerty w miasteczkach nie większych niż nasze Drezdenko przychodzi po 500-800 osób głodnych rodzimych dźwięków. Już z dystansem odbierają utwory nie swoich kompozytorów. My w Polsce raczej nie mamy tradycji powszechnego uczestniczenia w takich wydarzeniach, a nawet jeśli zdarzy się coś polskiego uważamy, że to sztuka drugiej kategorii. Proszę mi wierzyć, że „Polacy nie gęsi, lecz swój język mają” … także w muzyce.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ