szare szeregi

75. rocznica powstania Armii Krajowej i Szarych Szeregów

Dla mojego pokolenia to dziedzictwo, które zobowiązywało i …nadal zobowiązuje. 75 lat temu w płonącej Warszawie powołano niezależnie od siebie dwie formacje, które odcisnęły na naszej tradycji wyjątkowe piętno. Dowódcą pierwszej formacji o charakterze wojskowym był generał Michał Tokarzewski Karaszewicz, a na czele drugiej stanął instruktor harcerski z Wielkopolski Florian Marciniak. Wśród władz „Pasieki” (tak nazywało się naczelnictwo harcerstwa) był znany z „Kamieni na szaniec” Leszek Domański ps. „Zeus”. Dlaczego wspominam tego drugiego? Otóż obaj i gen. Tokarzewski i hm. Domański zostali niebawem wysłani z misją na wschód. Pierwszy przeszedł przez sowieckie łagry, drugi przepadł bez wieści. Moje pokolenie, o czym wspomniałem na samym początku, skupione w latach osiemdziesiątych w niezależnym harcerstwie w sposób szczególny odnosiło się do dziedzictwa harcerstwa przedwojennego. Oczywiście znaliśmy żyjących wówczas ludzi z Szarych Szeregów. Naczelnik wojennego harcerstwa, dh. hm. Stanisław Broniewski przez cały czas patronował naszej idei przywrócenia tradycji z czasów sprzed II wojny światowej. Pokolenie z rocznika urodzonego w wymarzonej wolnej Polsce było wychowane przez tych, którzy z estymą odnosili się do tradycji Powstania Styczniowego, a sami stanęli do boju o wolny kraj w latach 1918-1920. Oni też wychowywali kolejne pokolenia zdolne do największej daniny dla Ojczyzny. Urodzeni po 1918 roku harcerze znów stanęli do walki o wolność Polski. Nie dziwi mnie wiersz 16-letniego Bonawentury, który w 1944 roku pisał: „Gdy zbraknie łez – jest jeszcze krew najświętsza do oddania, gdy zbraknie tchu – pocisków śpiew wyśpiewa twoje łkania. Karabin weź i z nami idź miast płakać po pogrzebach.” W Powstaniu Warszawskim zgodnie z duchem tego wiersza oddali to, co najcenniejsze. Swoje młode życie. Nie inaczej było po wojnie. O ile ich waleczni poprzednicy, z Powstania Styczniowego, od Hallera, Lwowskie Orlęta i wielu innych mogli po 1920 roku liczyć na uznanie i szacunek, o tyle ci, którzy zapisali równie piękna kartę w obronie Ojczyzny w latach 1939 – 1945 po wojnie przeszli piekło stalinowskich więzień, zesłania na Syberię i odczuli „dobrodziejstwo” nowego systemu. Najtrafniej ujął to „Ziutek” – Józef Szczepański, który już w roku 1944 o przyszłych „wybawcach” stojących u wrót Warszawy proroczo napisał: „Czekamy na ciebie – ty potęgo tłumu Zbydlęciałego pod twych rządów knutem Czekamy ciebie – byś nas gniotła butem Swego zalewu i haseł poszumem.” Autor tego wiersza nie zginął w czasie powstania w roku 1944. Pamiętam też szokującą rozmowę z siostrą „Zośki” – Hanną Zawadzką, która powiedziała, że jej brat miał szczęście, że zginął i nie doczekał stalinowskiej Polski. Przez kilkadziesiąt lat czekali na rehabilitację. Nastała faktycznie wraz z wolnością w roku 1989. Dziś żyje niewielu z nich. Armia Krajowa powstała 27 września 1939 roku jako organizacja wojskowa pod nazwą Służba Zwycięstwu Polski i szybko skupiła wokół siebie inne organizacje walczące o wolność kraju. Od 1942 roku przybrała nazwę Armii Krajowej. Jednym z najwybitniejszych wodzów podziemnej armii był gen. Stefan Rowecki „Grot”. Każdy, kto spotkał na swej drodze szaroszeregowców, bądź dawnych żołnierzy podziemnej armii, wyczuwał tę atmosferę, której nie sposób opisać. Jedno wiedzieliśmy, że wtedy 1 sierpnia 1944 roku musieli stanąć do nierównej walki, byśmy dziś mieszkali z dumą w wolnej Polsce. Warto w tym miejscu przypomnieć rotę, jaką składał każdy żołnierz wstępujący w szeregi podziemnego wojska polskiego, gdyż zawiera ona to wszystko, co można powiedzieć o chłopcach i dziewczynach tamtego pokolenia: „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego. Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg.” Czy można cokolwiek do tego dodać poza faktem, że byli tej przysiędze wierni.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ