DSC05435_1

Jubilaci z Lipna

      Katarzyna Czerwińska ma bardzo dużo pracy. Jest sołtysem, radną, żoną, mamą, gospodynią domową, działaczką społeczną i pracuje zawodowo na pełnym etacie. Mimo rozlicznych zajęć znajduje jeszcze czas i na to, aby odwiedzać seniorów z Lipna, niosąc im słowa otuchy i wsparcia, połączone często z drobnym upominkiem. Dba o to, aby szanowni jubilaci byli nie tylko dostrzegani, ale także stosownie do odpowiedniej rocznicy honorowani. Dzięki jej staraniom pan Brunon i pani Aurelia Konieczni (74 l.) zostali odznaczeni 19 grudnia 2013 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego „Medalem za Długoletnie Pożycie Małżeńskie”. Oboje także, Aurelia i Brunon, z okazji doniosłego Jubileuszu 51 rocznicy ślubu, otrzymali 3 marca 2014 r. honorowy dyplom przekazany przez burmistrza Macieja Pietruszaka, w asyście dwóch pracownic Urzędu Miejskiego w Drezdenku. Burmistrz „złożył wyrazy uznania i głębokiego szacunku oraz serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności i dalszych szczęśliwych lat wspólnego życia”. Tekst życzeń poszerzyła osobiście pani Wanda Głogowiec, wręczając Aurelii Koniecznej wiązankę kremowych i różowych róż. Wizyta pracowników Urzędu zapisała się na trwałe w sercach Jubilatów.
    Jak przebiegało dotychczasowe życie państwa Koniecznych. Rodzice Brunona pochodzą z Pęckowa, a Aurelii z Roska. Konieczni i Krygerowie mieszkali obok siebie. Młodzi dorastali po sąsiedzku, spotykając się często przy różnych nadarzających się okazjach. Gdy dorośli, zbliżyli się do siebie. Brunon urzekł Aurelię dobrocią, umiejętnością tańca i ładnym śpiewem. Ślub cywilny wzięli w Drezdenku, w 1962r. Po ślubie przez cztery lata mieszkali u Krygerów, a po tym czasie zamieszkali w Lipnie na posesji pod nr. 49 i tu są do dzisiaj. W latach 1962-1964 młody małżonek odbył służbę wojskową w Szczecinie. Urlopy, przyjazdy do domu, powitania i spotkania to, zdaniem Aurelii, najpiękniejsze chwile w ich wspólnym życiu. W 1966 r. urodził się ich jedyny syn, Włodzimierz. Brunon całe życie zawodowe przepracował jako formierz w Odlewni Żeliwa Ciągliwego w Drezdenku. Żona zaś zajmowała się domem, wychowaniem syna, ogródkiem i gospodarowaniem na niewielkiej posesji (90 arów). Syn Włodzimierz poszedł w ślady ojca i także pracuje w odlewni, która nazywa się dzisiaj Victaulic Polska Sp. z o. o. Konieczni żyli ze sobą w zgodzie i harmonii, z sąsiadami także utrzymywali i nadal utrzymują jak najbardziej przyjazne stosunki. Brunon oprócz pracy zawodowej działał także społecznie w chórze kościelnym, a po pożarze kościoła przepracował wiele godzin przy jego odbudowie. Na wczasach nie byli ani razu, w sanatorium zaś był pan Brunon i to tylko jeden raz. Wyjeżdżali jedynie na pielgrzymki. Aurelia w Częstochowie była raz, w Gietrzwałdzie 4, w Licheniu 4, a w Rokitnie razem z mężem 3 razy. Dziś mają po 74 lata i zdrowie nie najlepsze. Brunon cierpi na schorzenie stawów kolanowych i posiłkuje się laskami inwalidzkimi, a Aurelia po chemioterapii w Gorzowie Wlkp. (jelito grube) czuje się dużo lepiej, ale zdaniem kardiochirurga musi zadbać o serce. Pomoc sąsiedzka jest zatem niezbędna. A sąsiedzi małżonkowie Zurman, oboje państwo Pachulscy oraz Kruger Ewelina i pani Mądrawska pomagają im w maksymalnym stopniu. Do pomocy włączyła się także p. Kasia Czerwińska, sołtys Lipna i Tuczęp. Szanownym Jubilatom nasza redakcja życzy powrotu do pełni sił i jeszcze długich, długich lat życia.

Zdzisław Szproch

DSC05408_1 DSC05412_1 DSC05436_1

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ