Pamięci żołnierzy Armii Krajowej. Żyli wśród nas

      W historii Drezdenka to data szczególna. 7 września 2014 roku!!! Należy ją pamiętać. Należy przekazywać z pokolenia na pokolenie, bo jak mawiał jeden z Polaków na emigracji „tam w Londynie żyje się nam z dnia na dzień, tu w Polsce oddycha się i żyje przeszłością i dla przyszłości”.
Zapisali historię, która czekała na odtajnienie kilkadziesiąt lat. 7 września 2014 po 70 latach uhonorowano tamto wydarzenie, w którym uczestniczyli: Edmund Maron, Joachim Mumot, Stanisław Staszek, Teofil Kokot, Józef Grześ, Józef Maćkowski, Stanisław Szymański, Paweł Gapski i jeden NN (nazwisko nieznane). Celem tej udanej akcji było zdobycie broni i amunicji. Partyzantka na tym terenie powstała w roku 1940. Pierwsi „zaprzysiężeni” – jeszcze nie jako żołnierze Armii Krajowej – zdecydowali się na działalność przeciw okupantowi w grupie pod hasłem „Władysław Sikorski”. Z czasem oddział przekształcił się w batalion liczący niemal 200 żołnierzy. Wykonywali liczne akcje zbrojne w okolicznych miejscowościach: w Kamienniku, w Lubczu Wielkim, w Lubczu Małym, Moczydłach i kilku innych. Ta w Karwinie odbyła się 14 października 1944 roku.
Czytałem te nazwiska i z wielką przyjemnością odnotowałem, że niemal połowę ich wnuków uczyłem: Obruśniak, Perlikiewicz, Maćkowski, Kokot, Mumot. Część tych moich uczniów należała do harcerstwa. Wymieniam te nazwiska nie bez wzruszenia. Przecież znałem pana Mumota, pana Gapskiego i pana Maćkowskiego. Kilka słów pragnę poświęcić temu ostatniemu. Wspólnie z żoną pracowali w sklepie przy ulicy Poniatowskiego. Pamiętam ich twarze i co najważniejsze … wielkie dostojeństwo bijące do każdego przychodzącego klienta. Wyjątkowe ciepło i kultura, dziś rzadko spotykana nawet wśród inteligencji. Nieśli z sobą ten etos pracy, o którym tak cudownie pisał ks. J. Tischner w „Etyce solidarności”. Ot! Takich ich pamiętam i jestem wdzięczny losowi, że kiedyś na swojej drodze ich spotkałem.
W latach osiemdziesiątych działałem w niezależnym harcerstwie. Tę część historii naszego miasta opiszę kiedyś bardziej szczegółowo. Dziś podzielę się jedynie refleksją z roku 1984. Było to w mieszkaniu Staszka Broniewskiego (w latach wojny Naczelnika Szarych Szeregów i dowódcy słynnej akcji pod Arsenałem). Dziś już wiadomo, że niezależne harcerstwo skupione w Kręgach Małkowskiego działało przede wszystkim w dużych miastach: Kraków, Warszawa Lublin, Łódź, Poznań, Gdańsk itp. Z małych ośrodków były dwie miejscowości: Niepołomice i Drezdenko. Dla środowiska stołecznego stanowiliśmy pewien fenomen. W czasie tego wieczoru Staszek zapytał mnie, jak to się dzieje, że w tak małym środowisku działa w niezależnym harcerstwie tak prężna grupa. Nie potrafiłem tego logicznie uzasadnić. Argumentowałem to tęsknotą ludzi do życia w prawdzie. Dziś po 30 latach poznałem odpowiedź. Przecież niemal każdy Polak w jakiś sposób był związany z Armią Krajową. My w harcerstwie jedynie przypominaliśmy im ich przepiękną tradycję, o której przez dziesiątki lat nie mogli mówić. W moim szczepie były ich wnuki, a wspierały mnie w tych działaniach ich dzieci. Historia zatoczyła koło. Prawie 40 lat jeździłem do Krakowa i Warszawy na spotkania w bohaterami walk z lat 1939-45, a tak wielu miałem tak blisko.
Spośród wszystkich głosów, jakie usłyszałem tego dnia głęboko zapadła mi wypowiedź córki pana Józefa Maćkowskiego. Był to piękny hymn do naszej Ojczyzny. Jestem dumny, że społeczność Drezdenka wzniosła obelisk ku czci tych osób, że tak głęboko trwała pamięć wśród mieszkańców Karwina.

Wiesław Pietruszak

10628 10627 10626 10625 10624 10623 10621 10620 10619 10618 10617 10616 10615 10614 10613 10612 10611 10610 10609

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ