Jerzy 024

Już z uprzedzeniem

Wariatka, która siedzi na ławce na Plantach
pyta znienacka: – Co masz do mnie, Boże?
A potem odpowiada odmienionym głosem:
– Ja nic do pani nie mam.
/Marcin Świetlicki/

W ogródku kawiarnianym siedzę sam, wokół wszystkie stoliki zajęte. Gwarno, rozmownie. Wyrwane słowa, dłuższe opowieści. Ona i on mają głębszy problem, mówią przez łzy. Aż mi głupio z tego – chcąc nie chcąc – wysłuchiwania. Wyjmuję przed chwilą kupiony najnowszy tomik wierszy Świetlickiego „Jeden”. Jeszcze raz przeglądam, chcę czytać, ale trudno o skupienie. Nie da się. Proszę kelnerkę o rachunek i wychodzę z ogródka. Dokąd? Mam takich znajomych, do których mogę wpaść o każdej godzinie dnia i nocy.
Już jestem. Drzwi. Dzwonię znakiem, traktowany jak bliski rodziny. Wchodzę, akurat w telewizji leci ulubiony serial. Na samo wejście dołączam się do oglądania. Jak w ogródku godzinę temu: wyrwane słowa, dłuższe opowieści. Znowu – chcąc nie chcąc – wysłuchiwania.
No, koniec serialu. Gdy jednak ujrzałem zapłakane oczy gospodarzy, nie wiedziałem, od czego zacząć rozmowę. A ponieważ również nic ciekawego nie miałem do powiedzenia (czy zawsze trzeba?), uznałem za stosowne coś pilnego wymyśleć na swoje wyjście. Gospodarze nie dociekali głębiej w moje wymyślone na poczekaniu kłamstwo i umówiliśmy się na kawę za tydzień. Z tobą, który mnie teraz czytasz. Już z uprzedzeniem, ma się rozumieć.

Ks. Jerzy Hajduga

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ