IMG_5270a_1

Muzyczne oblicze zmiennej kobiety

      „Kobieta zmienną jest” pod takim tytułem odbył się koncert drezdeneckich muzyków w gościmskim Ośrodku Rehabilitacyjnym z okazji Dnia Kobiet. Ponad 80 osób na widowni trudnej przestrzeni, bo kawiarenki służącej za salę widowiskową, z kwadratem do tańczenia czy tez ewentualnych występów, znajdującym się dokładnie w środku sali. Nie z takimi wyzwaniami profesjonaliści są w stanie sobie przecież poradzić i dali radę. Podobnie jak kobieta potrafi być zmienną, tak samo bywa z muzyką, ma wiele twarzy, odsłon, nurtów… Dokładnie tak było i z owym koncertem, nawet ktoś, kto nie specjalnie przepada za muzyką, mógł podczas imprezy wsłuchać się w coś wyjątkowego, gdyż skrzyło różnorodnością.

Całość z wielką swadą i lekkością poprowadził Adam Deneka, zawodowo związany z Zespołem Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Drezdenku. Adama pamiętam jeszcze z prehistorycznych czasów, gdy istniało województwo gorzowskie, jego zespoły zawsze zdobywały tytuł laureata Przeglądu Artystycznego Ruchu Amatorskiego, w kategorii zespołów muzyki dawnej. Dobrze, że przyjazny ląd znalazł Deneka w Drezdenku, bo poza szkołą związany jest także z Zespołem Pieśni Dawnej Canto Choralis, a także wyrosłym z jego wychowanków, obecnie już absolwentów szkoły, Zespołem Muzyki Dawnej Flauto Dolce.

Niejako na pierwszy ogień, a tym samym i na pożarcie publiczności poszła młodziutka mieszkanka Gościmia, uczennica III klasy, Oliwia Bartkowiak. Zestresowana, stremowana, zaczęła swoje wyuczone kroczki z pierwszymi dźwiękami podkładu piosenki. Zakończyła już promiennym uśmiechem i ten uśmiech mnie przekonał, że to było dobre posunięcie pedagogiczne Deneki. Oliwia wkrótce startować będzie w ogólnopolskim festiwalu piosenki w Dobiegniewie, niechaj więc szlifuje swój talent, niech zdobywa doświadczenie. A jakże autentycznie wybrzmiały słowa wyśpiewanego przez Oliwkę utworu, „Śpiewam i tańczę, mój teatr jest wielki”. Drugim podmiotem wykonawczym była dziewczyna z ogromną charyzmą i sporym doświadczeniem estradowym Kasia Synowiec, której towarzyszył na gitarze brat Maciek. Kasia jest laureatką II nagrody na festiwalu piosenki w Kielcach, brała także udział w eliminacjach do telewizyjnego programu pn. „Mali giganci”. Zaobserwować można było dużo większe umiejętności wokalne, a także bardzo świadomą pracę z mikrofonem i nawiązywanie kontaktu wzrokowego z publicznością. Jest pewna maniera w ruchu scenicznym Kasi, którą dziewczynce uczącej się w klasie V można wybaczyć, powoli jednak staje się Kasia, Katarzyną, a przyszłej gimnazjalistce już to dziwne i nienaturalne pochylenie ciała oraz nadmierna gestykulacja nie przystoi, wręcz będzie śmieszyła. Póki co, to doskonały materiał wokalny, rokujący bardzo pozytywne nadzieje na dalszy rozwój.

Zespół Pieśni Dawnej Canto Choralis powoli wyrasta na jeden z najlepszych w swojej kategorii na mapie naszego kraju. Nie ograniczają się do prób i koncertów, szlifują swoje umiejętności na różnych kursach mistrzowskich i warsztatach. Widać dynamiczne zmiany, jakie następują wśród chórzystów tego zespołu. Już nie tylko trzy panie, Teresa Lorenz, Ula Rucińska i Edyta Dobrychłop-Amrogowicz, śpiewając pokazują na masce radość z tego co robią, tę radość widać także na kolejnych twarzach, na co nie pozostaje obojętny widz. Publiczność jest w stanie także czerpać większą radość ze słuchania uśmiechniętych wokalistów. Poza tym zwyczajnie znacznie przyjemniej patrzy się na radosne twarze. Teresa i Ula nadal pozostają dla mnie wzorem, pięknie koncentrują na sobie uwagę widza, artykulacja wszystkich głosek przez obie panie jest mistrzowska. Właściwie obie mogły by posłużyć do nauki czytania z ust przez osoby głuchonieme. Do grona rozradowanych śpiewaków dołączył także Tomek Chodór, dopiero teraz zauważyłem jego arcyciekawą mimikę. Canto Choralis zaczął od wykonania trzech świeckich pieśni na początek koncertu, „Służyłem ja tobie”, „Matulu moja” oraz „Menuet” Bacha tzw. „Dumdanie”. Pierwszy utwór będący wyznaniem miłości: „Ciało, duszę moja oddam ja tobie, ty je możesz zachować”… Druga pieśń ku rozwadze wszystkich wychodzących za mąż i ich matek: „Oj czemu żeś mnie moja matuleńko, za mąż wydała”.

Drezdenko jest tą szczęśliwą miejscowością w Polsce, w której działają zespoły muzyki dawnej, rozwijają swoje pasje i kultywują tradycje wspólnego śpiewania, łagodzenia obyczajów. All Antico to gimnazjalistki, będące zapleczem dla jednego z najlepszych zespołów młodzieżowych w Europie, Flauto Dolce. Dziewczęta w pięknych strojach renesansu francuskiego, który charakteryzował się naszywanymi na suknie perłami. To właściwie multiinstrumentalistki, wymieniały się podczas występu fletami, bębenkami, ale pojawiły się także zaskakująco pięknie brzmiące kamienie jako instrument rytmiczny.

W dalszej części koncertu wymieniały się na estradzie Canto Choralis z All Antico, by na koniec wspólnie, także z młodziutkimi wokalistkami i gitarzystą wyśpiewać cudowną modlitwę południowoafrykańskiego szczepu Zulusów „Sije hamba”. Porwali tym wykonaniem całą publiczność, która na swych krzesełkach bujała się w rytm melodii, wyklaskując ją wspólnie z wykonawcami. Rozruszała się nie tylko publiczność, ale także chórzyści, nawet ci spośród nich, którzy na ogół są wyjątkowo poważni i skoncentrowani, jak choćby Ewa Pietruszak.

To był wyjątkowo piękny i ciekawy wieczór, a wymieniający się z kolejnymi turnusami goście Gościmia, mogą stać się stałą publicznością drezdeneckich artystów.

Podobny koncert odbył się w Gminnym Ośrodku Kultury w Zwierzynie. Sala widowiskowa dosłownie pękała w szwach. Panie z okazji swojego święta przybyły bardzo licznie. Najpierw odbył się wernisaż prac fotograficznych dwojga artystów związanych z Gorzowem Wielkopolskim, następnie „pałeczkę” przejęli chórzyści z Canto Choralis, prezentując repertuar pałaców i katedr.

Tomasz Walczak

IMG_5297a_1

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE