JPS_5244

Byle wyjść na prezydenta

Znowu początek tej pyskówki przedwyborczej, która aż się lepi od brudu. A myślałem, że Wisława Szymborska ma rację, pisząc w swoich „Lekturach nadobowiązkowych”, że wiek XVI, XVII i częściowo XVIII to czasy ludzi niewyobrażalnie brudnych. Czystość w tamtych wiekach sprowadzała się do wycierania skóry białymi chustami i używania pachnideł. Wodą zwilżano tylko twarz i dłonie. A jeśli ktoś decydował się raz na parę lat na odbycie kąpieli, było to wydarzenie, o którym długo mówiono i przedtem, i potem. Do kadzi z wodą wstępował wpierw pan domu, potem pani, potem ich rodzice, a następnie w tej samej wodzie zanurzały się dzieci od najstarszego do najmłodszego i na koniec służba.
Na szczęście nie mamy żadnej kadzi z wodą. Aż strach pomyśleć, kto by z niej wychodził, zwłaszcza dzisiaj – przed wyborami na prezydenta.
Nie mamy kadzi z wodą, ale mamy za to jaskinie. Odkryte i nieodkryte. Te pierwsze, zabezpieczone przed zawaleniem, stają się obiektami masowej turystyki. Zwiedzających dowożą specjalne kolejki, a w samych grotach montuje się różne mostki, wyciągi, poręcze, tarasy widokowe itp. Żeby wydobyć z mroku wszystkie przepychy kształtów i subtelności kolorów, pomocne są w tym reflektory. Koniecznie przygrywać musi jakaś muzyczka, zwykle rodem z disco polo. Byle bardziej kolorowo, byle skoczniej. A może to właśnie z takiej jaskini ktoś wyjdzie, by dołączyć do peletonu chętnych na prezydenta? Ważne, by temu komuś nie przeszkadzało, że ma w czaszce mózg.

Ks. Jerzy Hajduga

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE