Ludka

Przed spotkaniem z Ludwiką Wujec

      Dotychczas w ramach „Spotkań z historią” zapraszałem do Drezdenka jedynie mężczyzn. Nie znaczy to, że moja młodzież wcześniej nie spotkała się z działaczkami bądź ruchu oporu, bądź podziemia solidarnościowego. Tu pozwolę sobie wymienić choćby obie druhny Bytnarowe i inne członkinie Szarych Szeregów, czy panią Teresę Klimek, wybitną gorzowską działaczkę „Solidarności” oraz KIK, a także Izabelę Cywińską. Przypomnę, że z działaczy opozycji komunistycznej gościłem w Drezdenku Władysława Frasyniuka, Janusza Onyszkiewicza, Henryka Wujca, Piotra Nowinę-Konopkę, Stanisława Żytkowskiego, Tadeusza Mazowieckiego, Krzysztofa Kozłowskiego, a także moich kolegów z niezależnego harcerstwa, Wojtka Wróblewskiego i Grzesia Nowika.
Ludwika Wujec zaczęła działalność opozycyjną, gdy niewielu myślało o wyrażaniu sprzeciwu. To prawda, że duża część społeczeństwa nasłuchiwała radia „Wolna Europa” czy „Głosu Ameryki”, jednak by wyrazić dezaprobatę dla ówczesnego systemu w sposób jawny zbyt wielu odważnych raczej nie było. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych cała opozycja zmieściłaby się w jednym dobrym pociągu, jeśli nie w wagonie.
Maria Dąbrowska w latach 50-tych spotkała się z Jerzym Giedroyciem. Ze strony twórcy Instytutu Literackiego padło wówczas pytanie: „Dlaczego nie tworzycie w kraju opozycji?”. Każdy, kto zna realia tamtego systemu wie, że trąciło to głęboką naiwnością, bowiem w tamtych czasach każda próba tworzenia opozycji mogła skończyć się karą śmierci. Wówczas to Maria Dąbrowska odparła, że jeśli w Polsce kiedykolwiek powstanie opozycja, to utworzą ją dzieci dzisiejszych prominentów. „Z nich powstanie opozycja i to jaka?” Wypowiedź tę wybitna pisarka zapisała w swoim „Dzienniku” w roku 1953. Prorocze słowa. Po roku 1956 wielu ludzi rozczarowało się i zweryfikowało swoje dotychczasowe poglądy. W kolejnych dekadach pojawiły się pierwsi opozycjoniści. Tak, jak przewidywała Maria Dąbrowska, wyszli częściowo ze środowiska PZPR (Kołakowski, Kuroń, Modzelewski, Słonimski, Michanik), częściowo ze środowiska chadeckiego: Steinbergerowa, ks. Zieja, Macierewicz, Romaszewscy, Wujec, Olszewski. Nowością było imienne podpisywanie się pod każdą petycją członków tej garstki ludzi, choć skutkowało to prześladowaniami.
Opis tamtych czasów znajdziemy w książce „Związki przyjacielskie”, jaka ukazała się w wydawnictwie Krytyki Politycznej w roku ubiegłym. Jest to wywiad z Ludwiką Wujec, wybitną działaczką podziemia. Oczywiście cezurą dla niemal wszystkich działaczy był rok 1968, słynne wypadki marcowe. Wcześniej jedynie intelektualiści próbowali coś tam napisać w znanym proteście znanym pod nazwą „List 34” w roku 1964. W marcu 1968 roku środowiska studenckie zaprotestowały przeciwko dyskryminacji Żydów i opowiedziały się za zwiększeniem przestrzeni wolności. Wtedy pojawiły się pierwsze niezależne wydawnictwa. Wśród kolporterów i redaktorów tych pism spotkamy nazwiska obu Wujców i Ludki, i Henryka. Już wcześniej pisałem, że Henryk o mało nie przypłacił to życiem. Grupa opozycjonistów nadal była niezmiernie skromna. Potem przyszedł rok 1976 i znów wśród działaczy niosących pomoc prześladowanym robotnikom znaleźli się Wujcowie. Czas wielkiej „Solidarności”, stanu wojennego, internowania, aż po początek wolnej Polski to kolejna piękna karta obu Wujców. W przypadku Ludki mamy też epizod lubuski, gdyż była ona internowana z panią Teresą Klimek z Gorzowa Wlkp., z którą łączyła nas wspólna działalność zarówno w Klubie Inteligencji Katolickiej, jak i w harcerstwie.

Spotkanie z Ludwiką Wujec odbędzie się w naszej bibliotece 13 kwietnia 2015r. o godz.18.00. Serdecznie zapraszamy na promocję jej książki.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE