Katyń

Pamięci ofiar Katynia

„Matka Boska Katyńska”

Nad Katyńskim lasem miesiąc, nad Katyńskim piaskiem szelest.
Zeszła tam Pani Niebios, ściele się ku Niej ziele.
Piołuny gną liście srebrne całe
Żeby po nich stąpała.
Przystanęła cała w świetle, rozpostarła płaszcza połę,
Nabiera do niej piasku z Katyńskiego krwawego dołu
nabiera go płynnego jak srebro,
żeby go zabrać do Nieba
Pyta się Jej księżyc biały, na co Jej ten piasek krwawy?
Mówi mu Pani Niebios: ”Uleczę nim świat cały
Miłość poległa w bitwach:
Potrzebna wielka Relikwia”

      

      75 lat temu z rozkazu Stalina rozpoczęto mordowanie strzałem w tył głowy polskich jeńców wojennych, oficerów Wojska Polskiego. Większość z nich byli to lekarze, nauczyciele, prawnicy, naukowcy, urzędnicy i w jakiejś części także wojskowi.  Oficerowie ci stanowili kwiat polskiej inteligencji.

      Niedawno wyczytałem w internecie „sensacyjną” wiadomość dotyczącą sprawy zbrodni katyńskiej. Otóż autorzy owej sensacyjnej informacji dotarli do źródeł, według których nasi najbliżsi sojusznicy, Brytyjczycy, Francuzi i Amerykanie, w latach II wojny światowej świadomie nie dopuszczali do mediów informacji dotyczących zbrodni w Katyniu. Piszę w Katyniu nie wymieniając innych miejsc zbrodni jako skrót myślowy. Autor podaje więcej! Ponoć nie tylko tuszowano, lecz także ścigano, niczym przestępców tych, którzy w tamtym czasie próbowali cokolwiek wspomnieć o mordowaniu polskich oficerów.

      Uśmiałem się sarkastycznie na tę informację, bowiem już w roku 1980 profesor Jerzy Łojek sensacje te opisał w książce „Dzieje sprawy Katynia” i wszystkie wymienione niedawno „odkrycia” przedstawił. Między innymi dlatego jako nauczyciel starałem się wpoić moim uczniom, że jeśli mamy być mocni to siłą naszego narodu, jeśli mądrzy to własną mądrością. Jeśli dopowiem, o czym często zapominamy, że jeszcze w latach 30-tych człowiekiem roku w Stanach Zjednoczonych był … Adolf Hitler, a w dekadę później Józef Stalin, wówczas obrazuje to nie najlepiej naszych ukochanych sojuszników. Dobrze mieć gdzieś z tyłu głowy fakt, że w latach 1943-45 nasi alianci sprzedali nas Stalinowi, a kiedy hucznie obchodzono w Londynie marsz zwycięstwa, zabrakło polskich lotników, zabrakło ludzi generałów Maczka, Andersa, Kopańskiego i Sosabowskiego, zabrakło naszych marynarzy. Wkrótce prawowity rząd RP przestał być przez aliantów uznawany. Ot! Nasi sojusznicy.

      Jest jeszcze inny wątek sprawy katyńskiej. Pytanie dotyczy pielęgnowania pamięci o ofiarach. Przez 45 lat minionego okresu, w latach 1945-90 zabraniano nam, Polakom, mówić o Katyniu, a jednak? Ciągle o tym pamiętaliśmy, ciągle wracaliśmy, bo ta śmierć tkwiła głęboko w nas, zwłaszcza wśród rodzin ofiar. Mam na myśli także tych, którzy byli więźniami  Starobielska, Ostaszkowa i innych miejsc kaźni, jednak Rosjanie nie zdążyli ich wymordować. Przeżyli i wrócili do domów. W wolnej Polsce odbyły się seminaria z udziałem między innymi rosyjskich uczonych. Ci ostatni, to często mieszanina różnych narodów: Czeczeni, Gruzini, Mołdawianie, Tatarzy krymscy, Ukraińcy i kilkadziesiąt innych. Tu prawda znów jest okrutna. Każdy z tych narodów ma swój Katyń. Jedyne, o czym mówili wspomniani uczeni, to fakt, że u nich nikt nie dopomina się o uświęcenie ofiar, nikt nie pyta o prawdę. „Wy przez swoją pamięć – powiadają – podnosicie nas na duchu”. My jednak mamy testament, jaki zostawił nam Mickiewicz: „Jeśli my zapomnimy o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o nas”. Trochę mi dziwnie, że w te kwietniowe dni częściej mówimy o tragedii smoleńskiej niż o zbrodni katyńskiej.

 Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ