Komorowski_1

Spotkanie autorskie z Bronisławem Komorowskim

      Niedawno w Warszawie odbyła się promocja książki-wywiadu aktualnego prezydenta, Bronisława Komorowskiego. Spotkanie organizowało środowisko, które jest bardzo bliskie Prezydentowi od ponad 40 lat, z czasów gdy jeszcze nikt, poza nimi, nie myślał o wolnej Polsce. Prowadził znakomity satyryk, Jacek Fedorowicz, a słowo wstępne wygłosił prof. Henryk Samsonowicz, były żołnierz Szarych Szeregów. Tego dnia nie pojawiła się prasa. Przyszli ci, którzy bezpośrednio lub pośrednio działali z Bronisławem Komorowskim w organizacjach niepodległościowych z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, aż do utworzenia zrębów wolnego kraju. Przybyło pokolenie dzieci byłych żołnierzy Armii Krajowej i Szarych Szeregów (Mirosław Chojecki, syn słynnej łączniczki „Kamy”, która rozpracowała atak na kata Warszawy, Kutscherę w lutym 1944 roku), komendant słynnego szczepu 208 Andrzej Suchocki (zbieżność nazwisk z byłą premier przypadkowa) oraz wiele postaci ze świata kultury i teatru. Tytuł wywiadu „Zwykły polski los” może wskazywać, że opozycyjność była w tamtych latach czymś normalnym. Nic bardziej mylnego. Postawa buntu wobec komunizmu w tamtym czasie i to na dekadę przed powstaniem wielkiego ruchu „Solidarności” była ewenementem. Tylko straceńcy decydowali się na taki gest. Dziś, gdy przeglądam książkę i patrzę na nazwiska osób, z którymi współpracował Bronisław Komorowski, nie dziwi mnie pewna fraza zapisana przez ks. Józefa Tischnera, ale o tym później. Wspomnianą listę otwiera Antoni Macierewicz, potem pojawia się Marian Piłka, Jarosław Kaczyński i wielu innych. Prezydent pokazuje swoją drogę od rewolucjonisty, który nie wierzył w powodzenie rozmów „Okrągłego stołu”, po polityka, który dziś uważany jest w powszechnej opinii za niezmiernie rozważnego, polityka, który łączy ludzi.
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego tytuł książki brzmi „Zwykły polski los” udzielił prof. Henryk Samsonowicz, kiedyś minister oświaty, do dziś niezmiernie ciepło wspominany przez nasze środowisko. Otóż od XIX wieku wszelkie bunty wywoływali ludzie młodzi wychowani w duchu patriotyzmu, w duchu pełnego oddania Ojczyźnie. Tak było z powstaniami, tak było ze zmianami w literaturze i w muzyce. Nie inaczej było z Komorowskim. Wychowany był w poczuciu głębokiego patriotyzmu i braku zgody na rzeczywistość, jaką stworzono Polsce w wyniku układów jałtańskich. W tym kontekście nie dziwi postawa w tamtych latach. Rozmowa i słusznie kończy się na roku 1992, kiedy to Komorowski jako reprezentant rządu polskiego odsyła radzieckie wojska do domu. „Miałem to wielkie szczęście, że akurat mnie wyznaczono do tej roli. Było to ukoronowanie mojej działalności w opozycji. Jedyne, czego żałowałem to fakt, że nie dożył tego momentu mój Ojciec, który zmarł miesiąc wcześniej.”.
Wracając do myśli ks. Józefa Tischnera, o której wspomniałem wcześniej. Pisał on, że walcząc przeciwko komunizmowi łączyła nas idea pokonania przeciwnika. Czy jednak wówczas wiedzieliśmy o co walczymy? Coś w tym jest. Dziś w czasie uroczystości na Powązkach w Warszawie ludzie wiwatują, gdy kwiaty składa sędzia skazujący walczących w latach siedemdziesiątych o wolność, a gwiżdżą na tych, którzy tę wolność wywalczyli, przypłacając to represjami, internowaniem, więzieniem i częstymi rewizjami w domach. Ot, taka powtórka z historii. Wcześniej długo wygwizdywany był przez te środowiska Józef Piłsudski. Nawet 60 lat po śmierci przypinano mu łatkę zdrajcy.
Wspomniałem wcześniej, że Bronisławowi Komorowskiemu udaje się w dużej części zjednać społeczeństwo. Mi jednak imponuje tym, że od samego początku stara się i to skutecznie przypominać najpiękniejsze karty naszej historii dawnej i najnowszej. Wiem, że jeśli my nie uszanujemy naszych dokonań, nikt w zewnątrz tego nie zrobi. Osobiście od kilku lat w ramach drezdeneckiego festiwalu również przypominam wielkich polskich śpiewaków, pianistów, dyrygentów i kompozytorów, stąd tak bardzo imponuje mi działalność tego prezydenta.
Wracając do książki Bronisława Komorowskiego, warto po nią sięgnąć choćby z tego powodu, że pokazane są tam nasze powikłane dzieje i także nasze wybory.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE