DSC_8922

Spotkanie z Ludwiką Wujec

      Na zaproszenie Biblioteki Publicznej im. ks. J. Tischnera przyjechała do Drezdenka działaczka opozycji z lat PRL, Ludwika Wujec. Tego dnia promowała książkę – wywiad, w której zawarła swój życiorys. Na początku sprostowała moje sugestie, że działała w opozycji już w latach sześćdziesiątych. Po raz pierwszy uznała, że należy stanąć po stronie prześladowanych dopiero po 1968, po wydarzeniach marcowych na uczelniach. Wtedy to stanęła w obronie Jana Lityńskiego. Już wówczas samo uczestnictwo w procesach uznawano za działalność antysocjalistyczną, co w tamtym czasie groziło uwięzieniem, pobiciem. Tamtej postawy Ludka nie uznała za coś heroicznego. Potem przyszedł rok 1976, kiedy trzeba było coś zrobić w obronie robotników, często zupełnie niewinnych, by pomóc im przeżyć tamten trudny czas. Wtedy powstał KOR (Komitet Obrony Robotników). Dziś może dziwić niektórych lista założycieli i działaczy tego zasłużonego dla Polski środowiska, z którym spotykał się ówczesny metropolita krakowski, a późniejszy papież, Karol Wojtyła. Wrócę do opowieści Ludwiki Wujec. Korowcy zorganizowali pomoc prawną i pieniądze od różnych ludzi dla wyrzuconych na bruk robotników. W efekcie większość osób przywrócono do pracy. W dalszych latach środowisko postawiło sobie za cel informowanie o wydarzeniach związanych z łamaniem prawa, edukację wśród robotników dotyczącą ich praw i przywracanie prawdy historycznej, stąd pojawiły się artykuły o Józefie Piłsudskim, o Katyniu, o Jałcie i inne nieznane z lekcji historii wydarzenia, o których dziś już można czytać. Potem przyszedł rok 1980 i nadzieje na jakiś kompromis z władzą. Liczono na stworzenie wolnych związków zawodowych. Nikt w tamtym czasie w ogóle nie mówił o powstawaniu partii. Po prostu ludzie chcieli tylko lepiej żyć. Stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981 roku stłamsił marzenia Polaków o wolności. Tymczasem wydarzenia zewnętrzne spowodowały, że z jednej strony Polska stała się bankrutem, gdyż kraje zachodnie nie dawały nam kredytów, nie chciały finansować naszych banków, a my mieliśmy przestarzałe fabryki i ciągły brak pieniędzy w bankach. Z tymi samymi problemami borykał się też Związek Radziecki. Cały system chylił się ku ruinie. Wtedy doszło do czegoś, co nie bez powodu nazywamy cudem. Oto doszło do rozmów opozycji i władzy. Nie padło to na spotkaniu, jednak dopowiem, że o przemiany bez przelewu polskiej krwi apelował sam papież, a tu był to ważny głos, stąd przy „Okrągłym stole” byli także przedstawiciele Episkopatu.
Ludwika mówiąc o swojej postawie w tamtych heroicznych czasach podkreślała, że „tak trzeba było”, a my wiemy, że niewielu wtedy miało odwagę. Ona ją miała.

Wiesław Pietruszak

DSC_8922 DSC_8974 DSC_8971 DSC_8970 DSC_8968 DSC_8965 DSC_8963 DSC_8961 DSC_8955 DSC_8953 DSC_8950 DSC_8947 DSC_8933 DSC_8930 DSC_8928 DSC_8926 DSC_8925 DSC_8920 DSC_8918 DSC_8913 DSC_8911 DSC_8908

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE