????

Podróż marzeń

      Jest taki magiczny czas w życiu każdego ucznia, gdy marzenia o wakacyjnych przygodach bywają jedynie tematem wypracowań i bezskutecznie konkurują ze szkolną rzeczywistością. Namiastką letnich podróży stają się wówczas kilkudniowe wycieczki, które niestety mają to do siebie, że wspomnienia z nimi związane często gubią się w zakamarkach pamięci. Jednak szkolna wyprawa do Paryża na pewno będzie niezapomniana. Być może dlatego, że jej uczestnicy to w większości uczniowie ,,Jedynki” i Gimnazjum nr 2. Wspólne przeżycia, nowe znajomości zawarte w mieście Fryderyka Chopina i Marii Skłodowskiej – Curie – to wspaniały przedsmak wakacji. Atrakcji wiele, ale miejsca właściwie znane wszystkim choćby z kart podręczników. Jesteśmy przecież w kręgu znanej nam kultury.

Poniedziałkowy ranek. Przed nami sznur stłoczonych samochodów. Pomiędzy nimi szybko z niezwykłą precyzją przeciskają się skutery i motory. Na nich, ku naszemu zdziwieniu, eleganckie biznesswomen i panowie w garniturach. Cóż! Paryski szyk.
Wieża Eiffla, najbardziej rozpoznawalny punkt Paryża, wita nas swym widokiem. Stalowy maszt wydaje się dziwny, ale gdy niebawem wjedziemy na najwyższy poziom, aby stamtąd podziwiać panoramę miasta, zachwycimy się niezwykle misterną metalową konstrukcją 300- metrowego kolosa. Monumentalną sylwetkę Notre Dame również widać już z odległości kilku ulic. Piękna budowla cieszy się ogromnym zainteresowaniem turystów. Przed głównym wejściem katedry jak zwykle kolejka chętnych do zwiedzania. Czas szybko mija. W pobliżu ktoś gra na gitarze, handlarze oferują repliki wieży.
Niezapomnianą atrakcją jest Luwr. Droga do tej byłej siedziby królów prowadzi przez szklaną piramidę. Pod nią ogromna hala z kasami. Jeszcze tylko ruchome schody i natychmiast otacza nas wielojęzyczny tłum. Wielkie sale i mnóstwo eksponatów. Ponad szerokimi schodami prezentuje się majestatyczna Nike. Dalej galerie malarstwa. Zmęczenie i zachwyt. Po przejściu wielu sal i pięter nawet najwytrwalsi są zmęczeni. Patrzymy i podziwiamy różnorodne klejnoty sztuki. Przed wizerunkiem Mona Lisy kolejka. Stojąc pośrodku sali patrzę na ludzi, którzy podskakują i wspinają się na palcach, by zobaczyć wizerunek pięknej Włoszki. Dźwięk niezliczonych aparatów fotograficznych. Trzeba poczekać. Jedno z pytań konkursu ogłoszonego przez panią przewodnik dotyczy właśnie dzieła Leonarda da Vinci. Duch rywalizacji powoduje niebywały przypływ energii. Biegamy w poszukiwaniu eksponatów, robimy notatki, wiele razy wracając w to samo miejsce. W autokarze dowiemy się, kto zapamiętał, jak są ułożone ręce Mona Lisy i policzył, ilu jest rozbitków na obrazie Theodore Gericault.
Przy wyjściu odbieramy plecaki i ruszamy na kolację. W naszej pamięci wiele kolorowych obrazów i wrażeń: rejs po Sekwanie, spacer po Polach Elizejskich, tajemnicze wzgórze Montmartre, odpoczynek wśród zieleni Ogrodów Luksemburskich, piękne mosty, paryscy bukiniści, Dzielnica Łacińska, kaplica Sainte- Chapelle, Panteon, Łuk Triumfalny. Jutro czeka nas Eurodisneyland, a wieczorem powrót do Drezdenka. Do Paryża, miasta, które nigdy nie zasypia, wrócimy być może podczas wakacji.

Wioletta Kinal

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE