rybolow

Walka o ciszę na jeziorze Morawy… bez walki

      Jednym z ostatnich punktów porządku obrad VII sesji Rady Powiatu Strzelecko – Drezdeneckiego w dniu 26 czerwca było „Zajęcie stanowiska w sprawie jeziora Morawy położonego w Gminie Drezdenko”. Temat wywołany został licznymi protestami (nie tylko mieszkańców Drezdenka) wobec wyrażenia zgody przez Radę Powiatu na dopuszczenie do wykorzystywania tego jeziora przez właścicieli jednostek pływających z napędem silnikowym. Radni powiatowi postanowili utrzymać w mocy swoją uchwałę z 22.08.2014. Jedynym, który głosował przeciw takiemu stanowisku był przewodniczący Rady, nb. reprezentujący Strzelce Krajeńskie (!). Wszyscy obecni na sesji radni z gminy Drezdenko głosowali za dalszym dopuszczeniem do „ujeżdżania” jeziora Lubiatowskiego (bo taka jest popularna nazwa jeziora Morawy) przez właścicieli skuterów wodnych i łodzi z napędem silnikowym. W porządku obrad nie przewidziano dyskusji na ten temat, zatem jej nie było; być może odbyła się podczas poprzedzających sesję posiedzeń komisji.
Zastanawiam się kogo i czyje zdanie reprezentują zasiadający w Radzie Powiatu radni z naszej gminy. Wygląda na to, że nie przyjmują oni do wiadomości zdania tej społeczności, której głosami otrzymali legitymację pełnienia tej funkcji. Jak informuje Gazeta Lubuska z 24 czerwca br. podpisy pod petycją protestacyjną do Rady Powiatu złożyło 1,5 tys. osób. Poza nielicznymi, prawie wszyscy sygnatariusze tego dokumentu to mieszkańcy miasta lub gminy Drezdenko, a więc osoby, które mają swoich, przez siebie wybranych przedstawicieli w Radzie Powiatu. Jak więc to, co zaszło podczas sesji w dniu 26 czerwca ma się do szumnie głoszonego „szanowania woli wyborców”? Powie ktoś, że przecież tych kilku czy kilkunastu motorowodniaków to także mieszkańcy naszej gminy. To prawda, tylko należy zważyć proporcje.
Osobiście nie mam nic przeciwko miłośnikom motorowodnej formy rekreacji – każdy ma prawo mieć swoje hobby i realizować swoje pasje, a obowiązkiem pełniących władzę jest umożliwianie im tego. Jednakże o wyborze miejsca (w tym przypadku jeziora) powinny decydować względy merytoryczne i wola społeczeństwa. Radni, a wraz z nimi Starostwo, całkowicie zlekceważyli argumenty zawarte w wyrażonym w petycji głosie społeczeństwa oraz w przesłanych do Rady licznych opiniach i stanowiskach organizacji i instytucji na czele z Dyrektorem Regionalnym Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp. i z Komitetem Ochrony Orłów. Zignorowane zostało także wyrażone podczas sesji Rady Miejskiej 17 czerwca br. stanowisko Rady Miejskiej w Drezdenku, na terenie której jest położone to jezioro. Dodam, że Komitet Ochrony Orłów w treści swojego stanowiska wyraził gotowość pomocy we wskazaniu akwenu wodnego na terenie powiatu, gdzie może być uprawiana rekreacja motorowodna bez uszczerbku dla zasobów przyrodniczych.
Jezioro Morawy jest (a niebawem trzeba będzie mówić: było) miejscem żerowania m.in. gnieżdżącego się nieopodal rybołowa. Jest to ptak bardzo rzadki na terenie Polski (ok. 30 par), objęty ochroną ścisłą i wymieniony w Polskiej czerwonej księdze zwierząt jako narażony na wyginięcie. W Dyrektywie Ptasiej Unii Europejskiej jest tzw. gatunkiem priorytetowym tzn. wymagającym szczególnych zabiegów ochronnych. Nie jest prawdą, że rybołów ma kiepski słuch i poluje wcześnie rano, a takie stwierdzenie wypowiedział Pan Starosta dla Gazety Lubuskiej (z 24.06.2015). Specjaliści ornitolodzy, z którymi skonsultowałem tę wypowiedź, nie słyszeli dotychczas o takich obyczajach i cechach tego ptaka. Rybołów rzeczywiście (jak powiedział Pan Starosta) może łowić ryby nawet w odległości 20-30 km od gniazda. Są to jednak sytuacje wyjątkowe i nie mają miejsca w okresie, gdy samica wysiaduje jaja oraz gdy w gnieździe są pisklęta – wtedy samiec, a później też i samica, żeruje w pobliżu gniazda, żeby zdążyć wykarmić swoją rodzinę.
Po wyrażeniu przez Pana Starostę obawy, że poprzez nagłośnienie sprawy teraz zjedzie się na jezioro Morawy może nawet i 100 motorowodniaków powinno pojawić się pytanie: A ilu dotychczasowych bywalców przestanie tu przyjeżdżać?
W 2008 roku jezioro Morawy (Lubiatowskie), podobnie jak inne na terenie gminy Drezdenko zostało objęte tzw. strefą ciszy. Rada Powiatu w dniu 22.08.2014, czyli tuż przed końcem swojej kadencji (!) na wniosek kilkuosobowej grupy motorowodniaków zmieniła uchwałę z 2008 roku i tym samym wyraziła zgodę na użytkowanie jeziora przez właścicieli jednostek pływających wyposażonych w silniki spalinowe.
Jezioro to jest (a przynajmniej dotychczas było) chętnie odwiedzane przez mieszkańców Drezdenka oraz pobliskich miejscowości. Tu spędzają urlopy szukając ciszy, spokoju i kontaktu z niemalże nieskażoną przyrodą mieszkańcy Poznania, Łodzi i innych dużych miast. Właśnie z tych powodów wielu z nich systematycznie wynajmuje kwatery lub pobudowało letnie domki m.in. w Grotowie i Lubiatowie, zwiększając przez to przychody gminy. Bogate przyrodniczo otoczenie, brak trwałej infrastruktury turystycznej oraz nieznaczna presja ze strony wędkarzy i innych odwiedzających to jezioro, stwarza idealne warunki do bytowania wielu cennych gatunków fauny, przede wszystkim ptaków. To z kolei – na zasadzie sprzężenia zwrotnego – stanowi o atrakcyjności turystycznej. Jezioro Morawy znajduje się na terenie Puszczy Noteckiej, która na podstawie unijnej Dyrektywy Ptasiej cała jest objęta ochroną jako Obszar Natura 2000. W oparciu o te argumenty zainicjowany został ruch społeczny, którego celem było i jest przywrócenie strefy ciszy na tym jeziorze.
I na koniec: byłem zaskoczony brakiem na sali obrad Starostwa Powiatowego orędowników walki o ciszę na jeziorze Morawy, którzy tu w Drezdenku i na terenie gminy byli i są bardzo aktywni. Być może uznali, że wystarczy mieć w Radzie Powiatu swoich przedstawicieli… Przybyła natomiast TVN24.

Ludwik Lipnicki

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE