dulska 1

„Moralność pani Dulskiej” w teatrze gorzowskim. To trzeba zobaczyć

      „Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej to klasyka polskiego teatru. To coś, co powinien zobaczyć każdy uczeń polskiej szkoły. Właśnie nadarzyła się okazja, by obejrzeli te sztukę licealiści i gimnazjaliści z Drezdenka. Premiera i to znakomita, miała miejsce w teatrze w Gorzowie Wlkp. w sobotę 12 września. To trzeba obejrzeć, bo spektakl został zrobiony znakomicie. Zagrał też Bartek Bandura.
Przywary, jakie mamy, zawsze były przedmiotem literatury prześmiewczej. Już Jan Kochanowski obnażał nasze kołtuństwo, bigoterię i dewocje: „Skoro nie grzeszysz, jako mi powiadasz, czemu się, miła, tak często spowiadasz?” Nie szczędził słów krytycznych dewotkom, pijakom i obłudnikom biskup warmiński i późniejszy prymas Polski Ignacy Krasicki. Literatura romantyczna, którą chyba znamy najlepiej, stawiała sobie inne cele, stąd nie znam żadnego utworu wielkich i mniejszych poetów tamtego okresu, w których by poruszono ten problem. Dopiero pod koniec XIX wieku znów zwrócono uwagę na naszą codzienność. O tamtym okresie pisze Gabriela Zapolska: „Wszystko teraz było dekadenckie. Poezje i sługi, czesanie włosów, obłuda i kłamstwo, dewocje, perfumy, mania chudnięcia, flirty, psy, histeryczne ataki, słowem wszystkie objawy modnej dziś dekadencji.” Warto tu dopowiedzieć, że Gabriela Zapolska także ulegała ówczesnej modzie. Nieśmiertelność naszej pisarce dały nie tylko sztuki teatralne („Ich czworo”, „Żabusia” czy „Moralność…”), ale także sztuka „Carewicz”, gdyż na jej podstawie powstała jedna z najpiękniejszych operetek Lehara pod tym samym tytułem.
Reżyserię spektaklu dyrektor Jan Tomaszewicz powierzył Mirosławowi Siedlerowi i była to znakomita decyzja. Całość ma wartką akcję, a każda rola została starannie przygotowana. Ba! Nawet wykorzystano indywidualne atuty aktorów, np. Bartek Bandura, zatańczył to, co potrafi najlepiej. Przyznam, że podobał mi się cały spektakl, jednak nie sposób nie wyróżnić pani Marzeny Wieczorek, która wcieliła się w tytułową postać, panią Dulską. Zagrała ją fenomenalnie. Taką typową hipokrytkę. Również bardzo podobała się Joanna Rossa, grająca ciotkę Juliasiewiczową. Nawet milcząca rola Cezarego Żołyńskiego mówiła bardzo wiele. Pozwolę sobie jeszcze wymienić panie Annę Łaniewską i Teresę Lisowską. Niby mała rola, a jednak doskonała. Słowem sztuka zagrana znakomicie w każdym szczególe. Po prostu, trzeba to zobaczyć. Nie wolno przegapić.
Obserwuję teatr gorzowski od momentu, gdy dyrekcję objął Jan Tomaszewicz i z uznaniem mogę powiedzieć, że ten dyrektor nawiązuje do najlepszych tradycji. To tutaj w Gorzowie Wlkp. – jakże blisko Drezdenka – odbywają się niezmiernie atrakcyjne Gorzowskie Spotkania Teatralne, w okresie wakacyjnym ma miejsce Scena Letnia i coraz częściej zaglądają tu znakomici aktorzy i reżyserzy. Jest jeszcze jeden wątek, który jest mi niezmiernie bliski. Tomaszewicz stara się nie zapomnieć o tradycji swego miasta, stąd pojawiły się sztuki o życiu Gorzowa Wlkp. Ot, choćby „Zapach żużla”. Przecież mieszkamy tu na Ziemiach Odzyskanych 70 lat i w jakiś sposób tworzymy tu własną historię. Warto ją opowiedzieć. Gorzów Wlkp. ma także piękną kartę z czasów pierwszej „Solidarności”, a ludzie tacy, jak Władysław i Teresa Klimkowie, Stanisław Żytkowski, ks. Witold Andrzejewski, Władysław Czyżewski i wielu innych wejdą do kronik nie tylko miasta i regionu, ale również Polski.

Wiesław Pietruszak

dulska 3 dulska 4

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE