Kutny_1

Adam Kutny ze stypendium ministra kultury

Od trzech lat oklaskujemy Go bardzo w drezdeneckich festiwalach, a On każdego roku potwierdza swoją klasę. W bieżącym 2015 roku w grudniu znów został stypendystą Ministra Kultury i to Jemu przypadło w udziale wystąpienie w imieniu wyróżnionych. Nie ukrywam, że bardzo mocno trzymam kciuki za tego artystę. Z wielkim wzruszeniem oglądałem galę, na której Adamowi Kutnemu wręczano to stypendium.

Zaśpiewał w naszym festiwalu po raz pierwszy w roku 2013 mając zaledwie 21 lat i tuż po laurach zdobytych w konkursie wokalnym we Vrablach na Słowacji. Tu muszę się przyznać, że tego chłopaka usłyszałem trochę wcześniej, kiedy na deskach Teatru Wielkiego w Poznaniu śpiewał zdawać by się mogło małą rolę ogrodnika w „Weselu Figara” Mozarta. Było to przedstawienie przygotowane przez studentów miejscowej Akademii Muzycznej. To ciekawe, że ze wszystkich głosów najbardziej utkwił mi ten. Tu warto powtórzyć osobom, które siedzą w tej muzyce dopowiedzieć, że niskie głosy męskie dojrzewają bardzo długo i najpiękniejszą barwę osiągają grubo po czterdziestce, choć matka natura czasami kogoś obdarza nadzwyczaj hojnie. Nie mam wątpliwości, że do tych wybrańców losu należą zarówno pan Adam Kutny, jak i Jego nauczyciel, pan Jarosław Bręk. On zaczynał w wieku 18 lat. Wrócę jednak do pana Adama. Kiedy zabrzmiał w Drezdenku w czasie sierpniowego koncertu skomentowałem ten występ „Czy słyszycie Państwo ten głos?”. Od tamtego czasu staram się, by ten śpiewak jak najczęściej występował przed naszą publicznością, a On każdego roku coraz lepiej stara się zaprezentować naszym melomanom. Rok 2015 był dla pana Adama Kutnego artystycznie znów wyjątkowo udany. Z konkursów wokalnych w Krynicy, Częstochowie i Parmie przywiózł kolejne laury, wszędzie ciesząc się znakomitymi recenzjami znawców przedmiotu. Wiesław Ochman w rozmowie ze mną podkreślił, że taki talent zdarza się bardzo rzadko. Również z podziwem wielki tenor wypowiedział się na temat prowadzącego ów talent, dr. hab. Jarosława Bręka. Osobiście podejrzewam, że pan Bręk idzie w ślady wielkiego polskiego pedagoga przełomu XIX i XX wieku, Walerego Wysockiego, który również będąc wielkim artystą, dał światu śpiewaków tej miary, co Marcelina Kochańska, Janina Waydowa, Salomea Kruszelnicka, Aleksander Myszuga, Józef Mann, Adam Didur czy Zygmunt Mossoczy. Drezdeneckiej publiczności zaprezentował się trzykrotnie. Najpierw w koncercie noworocznym, potem w arcytrudnym programie w ramach XX Letnich Spotkań Kameralnych i w październiku w czasie benefisu Iwony Hossy. Ja z racji prowadzenia koncertów również w Krzyżu Wlkp., Witnicy i Zwierzynie miałem przyjemność słuchania pana Adama kilka razy częściej niż inni. Zawsze znakomicie przygotowany. Nie bez powodu wspominam kilka wielkich nazwisk polskiej muzyki, bo faktycznie na naszych oczach także dzieją się wspaniałe wydarzenia, choć my Polacy tego staramy się nie zauważać. Czegoż mogę życzyć panu Adamowi Kutnemu w najbliższym czasie. Sukcesów i pokory. A nam, słuchaczom? By jak najczęściej cieszył ucho melomanów w Drezdenku.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE