JPS_5732_1

Rekordzistka z Drezdenka

Nadzieja polskiej lekkoatletyki, pomimo młodego wieku, już z sukcesami. Wymieniana w gronie reprezentantów Polski na Olimpiadzie w Rio de Janerio, ale to jeszcze odległa przyszłość. Obecnie ze swym trenerem koncentruje się na mistrzostwach świata juniorów, które odbędą się w Bydgoszczy. O kim mowa?… Pochodząca z drezdeneckiej rodziny o sportowych tradycjach, zawodniczka ALKS PWSZ Gorzów Natalia Kaczmarek, ustaliła nowy rekord Polski juniorek w biegu na 300m, uzyskując czas 38,35 sek. Podczas zawodów w Spale, Natalia poprawiła swój rekord życiowy na 60m, uzyskując wynik 7,78 sek. Do sukcesu doprowadził ją upór, który sprawił, iż była w stanie trenować na niewiarygodnym poziomie. Biega bardzo dużo i bardzo szybko. Jest młoda, ma zaledwie18 lat, co pozwala jej na osiąganie niesamowitych wyników. Natalia to zawodniczka z charyzmą. Chcąc trenować wydajniej, poznać możliwości organizmu, stawia sobie realne cele z pełnym zrozumieniem własnych ograniczeń. Sukces zawodniczki pochodzi z połączenia odpowiednich predyspozycji w zakresie budowy ciała, umiejętności sportowych, a także konstrukcji psychicznej. Z edukowaniem na temat biegania jest podobnie, jak z samym bieganiem. Nie można przestać próbować. Dlatego Natalia odpowiedziała na kilka pytań dotyczących swojej pasji. Może po przeczytaniu tego tekstu, któryś z czytelników siedzących wygodnie w swojej kanapie, podejmie wyzwanie i zacznie biegać.

Katarzyna Jenek: Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z bieganiem?

Natalia Kaczmarek: Wszystko zaczęło się w pierwszej klasie liceum. Rozpoczęłam naukę w Gorzowie Wlkp., podczas zawodów wygrałam biegi przełajowe. Wówczas zauważył mnie trener i zaproponował współpracę.

K.J.: Czy często masz odciski na stopach i obolałe mięśnie?

N.K.: Odcisków na stopach raczej nie mam, pojawiają się wówczas, gdy mam nowe buty lub gdy zaczyna się okres biegania w kolcach. Nie przeszkadzają mi one tak bardzo, zaklejam stopy plastrami i trenuję dalej. Natomiast bóle mięśni mam właściwie cały czas. Trenuję codziennie, wolne mam tylko niedziele, więc mam bardzo mało czasu na wypoczynek i regenerację organizmu. Biegam już dość długo, wiec po takim czasie przyzwyczaiłam się do bólu, nie odczuwam go tak silnie jak na początku.

K.J.: Po co to robisz?

N.K.: To trudne pytanie, czasami mam ochotę po prostu to zostawić. Jest wiele wyrzeczeń, mam mało czasu wolnego. Mój plan zapełniają nie tylko godziny w szkole, ale również ciężkie treningi i sporo wyjazdów. Jednak bieganie jest moją pasją, kocham to po prostu. Satysfakcja z ciężkiej pracy, którą odczuwam po wygranych biegach, jest nie do opisania.

K.J.: Nie boisz się kontuzji?

NK.: Oczywiście, że boję się kontuzji jak każdy sportowiec. Czasami wykluczają mnie one na długi czas ze sportu. Ja na szczęście nie miałam jeszcze poważnego urazu i mam nadzieję, że tak pozostanie.

K.J.: Czy ważny dla sportowca jest plan treningowy?

N.K.: Plan treningowy jest bardzo ważny. Musi on być dopasowany do danego okresu i zawodnika. Dla mnie plan układa trener, znam wcześniej już zarys. Wiadomą rzeczą jest, iż ulega on zmianie, jednak jest podstawą. Brane są w nim pod uwagę wszystkie starty w zawodach, najważniejsze imprezy biegowe oraz obozy sportowe. Bez niego właściwie nie da się prawidłowo przygotować do sezonu.

K.J.: Czy planujesz pobiec w drugiej edycji Drezdeneckiej Dychy?

N.K.: W drezdeneckiej dyszce chciałabym wystartować, ale jest to długi dystans dla mnie. Nie wiem, czy pozwoli mi na to zdrowie i oczywiście trener musi wyrazić zgodę. Zapewne, jeśli bieg nie będzie kolidował z przygotowaniami do sezonu, to wystartuję, aby wesprzeć cel charytatywny. Wszystko zależy od kalendarza moich zawodów. Teraz to jest dla mnie najważniejsze.

Katarzyna Jenek

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ