JPS_2475

„Współbrzmienie”

Spotkanie w Teatrze „Kotłownia” odbyło się 21 kwietnia. Zapowiadane ponad miesiąc wśród miłośników poezji. Tego wieczoru autorzy tomiku rozmawiali o owym współbrzmieniu, współbrzmieniu poezji i sztuk plastycznych. To nie pierwszy taki eksperyment Jerzego. Wspominałem, że wcześniej tu w Drezdenku pani Dominika Świątek dała koncert pieśni do słów Poety z Drezdenka. Wczoraj zwróciłem uwagę na współbrzmienie, gdyż oboje i pani Maria i Jerzy podkreślali, że całość była tworzona tak, aby z jednej strony wiersz nie przyćmił rysunku, a z drugiej strony rysunek nie usunął w cień wiersza. Nie ma dziś możliwości pokazania zestawienia wiersza z obrazem, dlatego zachęcam do kupna tomiku. pozwolę sobie jedynie przytoczyć dwa jakże odmienne w odczuciu wiersze. Jeden niczym „Marsz żałobny” – piękny i żałobny i drugi ciepły z odrobiną uśmiechu.

„w pokoju u mamy

zostały jeszcze

dwa krzesła

nam wystarczy

jedno”

Znam Jerzego lat niemal trzydzieści, od momentu, gdy przybył tu tuż po święceniach. Trwał jeszcze ponury czas w Polsce. Tu na prowincji nic nie wskazywało na to, że za chwilę nadejdzie upragniona wolność. Kiedy poetę zna się bliżej, to również inaczej odczytuje się jego twórczość. Głównie przez pryzmat naszych wspólnych spotkań, naszych wspólnych rozmów. Poezja Jerzego odzwierciedla dwa ważne dla Niego doświadczenia: pamięć Matki i praca w charakterze kapelana w szpitalu. Spotkanie z panią Marią Kuczarą dopełniło teksty Jurka.  To nie tylko opis, stąd współbrzmienie.

W czasie spotkania trochę pogadaliśmy sobie o poezji, o której niektórzy mówią, że jest trudna. Z poezją jest bowiem  – tu pani Maria mi wybaczy – jak z muzyką. Jedni lubią klasykę, inni muzykę rozrywkową, inni jeszcze jej nie lubią. I o ile muzyki nie sposób opowiedzieć, o tyle przy okazji spotkań z poetą można się posprzeczać, bo poezja to zachęta do rozmowy.  Taką rozmowę podjęła, tyle, że w innym wymiarze pani Maria. My będący tego dnia w Teatrze „Kotłownia” mogliśmy także wymienić nasze spostrzeżenia, czasami pofilozofować, bo głęboka poezja nakazuje zmierzyć się czasem z tematami trudnymi.

Na koniec, aby się trochę uśmiechnąć proponuję:

„dobrze mi w klasztornym oknie

i ptaki wracają z nieba

jeden nawet z mandatem w dziobie

za zbyt szybki lot.”

 Wiesław Pietruszak

 

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ