_JPS1917

Beata Spychalska, gwiazda wystawy fotograficznej Macieja Kurłowicza

Sylwia Czyczyro: Podbiłaś serca uczestników wystawy fotograficznej Macieja Kurłowicza, czarowałaś nie tylko wyjątkowym głosem, ale i niezwykle ciepłą i serdeczną osobowością, swoim śpiewem wzruszałaś do łez. Czy taka jest  Beata Spychalska na co dzień?

Beata Spychalska: Na co dzień jestem osobą dość spokojną. Przez pracę, którą wykonuję, czasem nie da się być spokojną, często trzeba być przewidywalnym, zawsze dyspozycyjnym, a już na pewno podejmować trudne decyzje; jestem menagerem w rodzinnej restauracji i wiele obowiązków spoczywa na mojej głowie. Zazwyczaj jest tak, że przez 5 dni w tygodniu zbieram siły na cały weekend i na scenie mogę oddać się w 100% a nawet i więcej. Muzyka to całe moje życie, ciężko jest opisać to uczucie, ponieważ na pewno nigdy nie będę nazywała tego pracą ani żadnym innym określeniem. Muzyka po prostu pozwala mi żyć, dzięki niej mogę normalnie funkcjonować. Daje mi ona pełen relaks, jakiego potrzebuję. Nie muszę wyjeżdżać na wczasy, wystarczy kilka przyjemnych dźwięków i w chwilach smutnych jest mi od razu lepiej.

S.C: Twój drugi koncert w Drezdenku. Jak go zapamiętasz?

B.S.: „Drezdenko”  – śpiewałam w wielu miejscach w Polsce i nie tylko. Moje odczucia są takie, że chcę tam wracać wciąż i wciąż. Czułam się wspaniale, po pierwszym występie czekałam i zastanawiałam się, czy jeszcze mnie kiedyś zaproszą – wcale się nie podlizuję (śmiech). Po pewnym czasie był telefon, od Macieja Kurłowicza (niesamowity człowiek) i zaprosił mnie na swoją wystawę fotografii, wielu gwiazd polskiej estrady i m.in. ja się tam też znalazłam, co przyprawiło mnie o wypieki na policzkach – chyba się zawstydziłam, ale to ogromny dla mnie zaszczyt, że mogłam tam „zawisnąć” – Maćku, dziękuję.

S.C.: Kogo chciałabyś spotkać na swojej drodze muzycznej?

B.S.: Na swojej drodze muzycznej spotkałam już wiele osób, wiele gwiazd. Miło było z nimi porozmawiać, kolejne doświadczenie z artystami, którzy są na scenie muzycznej od lat i można się od nich wiele nauczyć i nawet trzeba czerpać wiedzę, którą musiałabym nabywać sama przez wiele lat; dzięki nim oszczędzam czas.

S.C.: Nagrałaś utwór świąteczny „Wigilii Czas”, do którego teledysk można zobaczyć na kanale YouTube. W ciągu zaledwie dwóch dni zdobył on kilka tysięcy wyświetleń i serca fanów. Jaką niespodziankę dla wielbicieli Beaty Spychalskiej kryje Twoja solowa płyta, która ukaże się niebawem?

B.S.: „Wigilii Czas” – piękny utwór świąteczny, mój własny autorski – POLECAM . Napisałam go o 2:00 w nocy wraz z ciocią i wyszła bardzo miła wigilijna opowieść, której słucham do dziś i myślę, że to był przełom, by tworzyć resztę własnych utworów. Napisanie własnego utworu nie jest takie proste, ale dzięki pracy z muzykami zawodowymi, staje się to dużo prostsze, a dzięki własnym utworom, mogę pokazać swoją DUSZĘ.

Moja autorska płyta będzie przyjemna i będzie można posłuchać ballady o miłości, jak i o życiu. Produkcja płyty trwa trochę czasu, więc dokładnie jeszcze nie wiem, kiedy się ukaże, ale planuję na jesień.

S.C.: Na scenie czujesz się jak ryba w wodzie… Jaka Ci bardziej odpowiada – ta duża z tysiącami fanów, mała kameralna czy może nie ma to znaczenia?

B.S.: „SCENA” –  najważniejszy jest głos i publiczność, nigdy nie byłam osobą, która lubi stać wyżej jak reszta. Chcę sprawiać swoim głosem, aby słuchacze mieli dreszcze na ciele i nieważne czy śpiewam na scenie, czy pod prysznicem, ważne, że śpiewam i że publiczność chce mnie słuchać, bo tak naprawdę, gdyby nie „Wy”, to ja nie znaczyłabym nic.

S.C.: Kiedy będziemy mogli usłyszeć Cię po raz kolejny w Drezdenku?

B.S.: Będę robić wszystko, abyście mogli mnie usłyszeć jak najszybciej. Pozdrawiam wszystkich gorąco.

_DSC4116

_JPS1746 _JPS1775 _JPS1785 _JPS1796 _JPS1798 _JPS1823 _JPS1824 _JPS1840 _JPS1915 _JPS1923 _JPS2014 _JPS2037 _JPS2110 _JPS2118 _JPS2132 _JPS2142 _JPS2156

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ