17619198_1296176647134674_1290955566_n

Akademia Piłkarska Reissa najlepszą drużyną z Wielkopolski w turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku”

Niezapomniane emocje, prawdziwa rywalizacja i nieudawana radość z wygranej. O wielkim zwycięstwie swoich podopiecznych w turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku” opowiada trener rocznika 2005 – Mateusz Kamiński.

 Redakcja: Po osiągniętych wynikach widać, że drużyna dała z siebie 100%? Czy są jednak elementy gry, które nie do końca Cię zadowoliły?

M.K.: Na każdym treningu, sparingu, meczu, zawodnicy dają z siebie 100%, więc w czasie turnieju nie mogło być inaczej. Z punktu widzenia trenera, zawsze jest coś do poprawy. Pomimo strzelenia bardzo dużej ilości bramek, w turnieju mieliśmy momentami problemy z finalizacją akcji.

Jakie szanse mają zawodnicy Akademii w finale turnieju w Warszawie?

M.K.:  Poziom turnieju finałowego będzie na pewno bardzo wysoki i każda z 16 drużyn będzie miała taką samą szansę na zwycięstwo. Głęboko wierzę jednak, że moja drużyna da z siebie wszystko, a samo zdobycie pierwszego miejsca w Wielkopolsce w tym turnieju jest dla nich sporym wyróżnieniem.

Turniej „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku” to jedne z najbardziej popularnych rozgrywek dla dzieci w Polsce. Jak oceniasz poziom organizacyjny turnieju?

Mateusz Kamiński: Poziom organizacyjny jest naprawdę bardzo wysoki. Na finałowe rozgrywki województwa wielkopolskiego we Wrześni przeznaczono aż 8 boisk. Co więcej, w rozgrywkach w ciągu jednego dnia wzięło udział blisko 600 uczestników. Profesjonalizm organizatorów był widoczny niemal w każdym calu. Nie zabrakło pomocy medycznej, ciepłych posiłków i co najważniejsze niezwykłej atmosfery.

Którego z zawodników pochwaliłbyś w sposób szczególny?

M.K.: Na końcowy sukces pracuje zawsze cała drużyna. W tym dniu każdy z chłopców zaprezentował się z bardzo dobrej strony i każdy przyczynił się do zwycięstwa we wszystkich meczach. Królem strzelców całego turnieju został Filip Tonder, ale oczywiste jest to, że gdyby nie koledzy z drużyny, którzy swoimi akcjami i podaniami stwarzali sytuacje Filipowi, nie osiągnąłby sukcesu indywidualnego. Każdy zawodnik zasłużył na pochwałę.

Wspominasz o zaangażowaniu całego zespołu. Jakie to uczucie widząc, że codzienna praca i starania przekładają się na sukces całej drużyny?

M.K.: Jest to bardzo motywujące, zarówno dla trenerów, jak i dla samych zawodników oraz ich rodziców, którzy poświęcają naprawdę wiele, aby każdego dnia stwarzać dla dzieci warunki do rozwoju. Każde dobre boiskowe zachowanie, każde dobre zagranie, które było trenowane daje naprawdę bardzo dużo satysfakcji.

Jaka była atmosfera podczas rozgrywek? Dużo mówi się o przekładaniu własnych ambicji rodziców na dzieci? Czy podczas turnieju miałeś okazję spotkać się z nadmiernym wsparciem młodych adeptów futbolu ze strony ich rodziców?

M.K.: Dzięki coraz większej świadomości trenerów i edukacji rodziców, takie sytuacje zdarzają się już coraz rzadziej. Podczas turnieju ani razu nie zauważyłem takiej sytuacji. Warto również podkreślić, że to zdecydowanie sukces prowadzącego cały turniej, który wielokrotnie zwracał uwagę na prawidłowe zachowanie kibiców.

Czego życzyć Wam w nadchodzącym finale?

M.K.: Przede wszystkim dobrej zabawy, a dopiero później pięknego zwycięstwa!

17457906_1296207660464906_3305973755319505867_n 17553937_1296208090464863_3290465891814477664_n

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ