18762582_1113308335466741_916963810_n

Przynajmniej spróbuj!

To była pierwsza wiosenna burza. Klęczałam w strugach deszczu przy bezwładnie leżącym człowieku, w przydrożnym rowie dymił wrak jego samochodu, a głowę rozsadzała mi panika. Wezwałam już pogotowie, teraz powinnam sprawdzić, czy ofiara oddycha, a jeśli nie, rozpocząć masaż serca i sztuczne oddychanie. Teorię chyba mam opanowaną, przecież ukończyłam kurs pierwszej pomocy. Mam ładny certyfikat. Tylko co z tego? Wszystko dookoła wyglądało inaczej, niż wtedy, gdy w sali sympatyczny ratownik prowadził szkolenie. Był czyściutki fantom, kawa i ciasteczka. Były żarty i jednorazowe rękawiczki. Wówczas wszystko było łatwe. Teraz sekundy przeciekały przez moje palce, a ja nie potrafiłam podjąć decyzji. Oddycha, czy nie? Jak zyskać pewność? Uciskać klatkę, czy jeszcze odczekać? A co, jeśli mu zaszkodzę? Zatrzymały się jakieś samochody, otoczyli mnie ludzie, jednak wszyscy trzymali się na dystans. Wciąż tylko ja i on. Życie tego człowieka było w moim rękach. I TYLKO MOICH. Trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej. Aha, ale nie rozerwałam mu ubrania, a masaż serca trzeba zrobić na gołym ciele. Błąd. Teraz dwa wdechy. Nieprzytomny był starszym mężczyzną, z ust zalatywało mu czymś kwaśnym, nie mogłam powstrzymać obrzydzenia. Wdmuchnęłam powietrze, ale klatka piersiowa się nie uniosła.  Znowu źle ! Nie poszło do płuc. I tak błąd za błędem, aż do przyjazdu karetki. Dopiero ratownicy sprawnie zajęli się reanimacją. Zaintubowali, pompowali, uciskali. Walczyli o rannego i wygrali. Stałam z boku bezradna. Deszcz wciąż padał, spływał po moich dłoniach, które nie potrafiły uratować człowieka. Wówczas podszedł do mnie jeden z ratowników i powiedział: brawo, dobrze, że pani próbowała. Dzięki temu ten człowiek żyje. A jednak, pomyślałam.

W kontekście opisanych wydarzeń podkreślić należy, że warto brać udział w szkoleniach z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. Szczególnie ważną rolę odgrywają one już u najmłodszego pokolenia. To dzieci i młodzież najczęściej podejmują się udzielania pierwszej pomocy. Potwierdzają to lekarze i ratownicy medyczni, którzy po wezwaniu dojeżdżają na miejsce wypadku.  Najczęściej ci młodzi ludzie wcześniej przechodzili w szkołach kurs udzielania pierwszej pomocy. To pokazuje, że uczestnictwo w takich szkoleniach jest koniecznością.

Stąd program profilaktyczny „Mały pomocnik ratownika” realizowany przez Szpital Powiatowy z Drezdenka, a skierowany do przedszkolaków oraz dzieci pierwszych klas.

Łamiemy stereotypy  o pierwszej pomocy, które kojarzą się z BHP –owcem stojącym pod tablicą, zanudzającym nas informacjami wyjętymi wprost z podręczników. Nic nie zastąpi pracy z fantomem i zajęć z ratownikiem medycznym, którzy na co dzień pracują w systemie Ratownictwa Medycznego. Wiadomo, że najlepiej uczyć się praktycznie, a w przypadku najmłodszych najlepszą formą jest nauka poprzez zabawę. Czy nasze działania mają sens? Na to pytanie każdy niech odpowie sobie  sam. Czy w sytuacji zagrożenia potrafiłby sobie poradzić? A gdyby od wczesnych lat dzieciństwa był obeznany w reakcjach i wykonywał je niemal automatycznie i bez sekundy zawahania? Czyż nie byłoby łatwiej? Czy nie udałoby się uratować więcej istnień ludzkich? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Katarzyna Jenek

18745412_1113302538800654_279751386_o 18765154_1113302548800653_2027153307_o

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ