IMG_1215_1

Cudowna Celina Kotz

Nie ukrywam, że mogłem się tego spodziewać. Ten koncert postanowiliśmy poświęcić pamięci wielkiej polskiej poetki Julii Hartwig, która zmarła 14 lipca. Inny też daliśmy komentarz, inne także zakończenie. To, że pani Celina Kotz potrafi oczarować publiczność graniem graniczącym z anielskimi przestworzami, to wiedziałem daleko wcześniej. Tym razem dodatkowo umówiliśmy się także na Jej komentarze do utworów. Komentarze, które były pogłębieniem konferansjerki niżej podpisanego. Stąd fantastyczne wspomnienie F. Kreislera, przypomnienie skali trudności przy utworze N. Milsteina „Paganiniada” i ciepłe słowa pod adresem publiczności Drezdenka, o której to publiczności artyści tu grający opowiadają legendy. Ale po kolei. Program koncertu układała sama Artystka. Oczywiście zaczęła Partitą d-moll Sebastiana Bacha na skrzypce solo. Mistrz Bach w wykonaniu równie mistrzowskim otworzył serca publiczności. Przypomniałem przy okazji słowa, jakie wypowiedziała Julia Hartwig, która była jednocześnie wybitnym koneserem muzyki i w Jej poezji często pojawiały się wątki związane z muzyką: „Muzyka dlatego jest również tak pociągająca, że nie używa słów. Ale muzyka chce mówić. Przynajmniej takie mamy przekonanie, słuchając.”. No właśnie. Sam wcześniej także napisałem, że koncert jest swoistą wymianą poglądów między artystą, a publicznością. Potem zabrzmiał utwór F. Kreislera. Wiedeńczyk jako 12-latek okrzyknięty cudownym dzieckiem skrzypiec, to potem do filharmonii wiedeńskiej się nie dostał, o czym dowiedziałem się od naszej skrzypaczki. Używam tu sformułowania naszej, gdyż od tego roku pani Celina Kotz współtworzy Radę Programową festiwalu i jest członkiem naszego stowarzyszenia. Oprócz festiwalu mamy zamiar realizować jeszcze kilka innych pomysłów. Tu dopowiem, że oprócz pani Celiny wspierać nas będzie pan Piotr Szychowski. Kolejnym utworem, jaki wybrzmiał w sposób mistrzowski na deskach Domu Kultury w Drezdenku, była „Paganiniada”. I znów staraliśmy się dopełniać. Gdy ja wspomniałem, że Nathan Milstein, kompozytor tego utworu rozpoczynał wielką karierę z orkiestrą filadelfijską pod Leopolda Stokowskiego, to pani Celina dopowiedziała, że utwór ten wymaga od skrzypka niebywałej biegłości. Gdy w kolejnym wejściu przed „Kaprysem Polskim” wspomniałem Grzegorza Fitelberga i Grażynę Bacewicz, pani Celina wspomniała o bardzo słowiańskim klimacie utworu wielkiej poprzedniczki. Po koncercie, przyjętym wielkimi owacjami, widziałem na twarzy skrzypaczki wielkie wzruszenie. Potem burmistrz wręczył Artystce, która zdecydowała się na współpracę ze stowarzyszeniem „Sauerianum”, medal z okazji 700-lecia nadaniu naszemu miastu Praw Miejskich. Kwiaty w imieniu nas wszystkich wręczył pan Ryszard Szydełko. Koncert zakończyła „Ave Maryja” Franciszka Schuberta. Tu pozwolę sobie na wspomnienie samego kompozytora. Ponoć, gdy pisał ten utwór, wyjechał nad jezioro o szmaragdowym kolorze, położonym w górach. Wokół obrastał las. Miejsce jakby z bajki. I to tam powstał utwór, będący modlitwą do Marii, tej, która jest Matką wszystkich matek. Tak! Na zakończenie wspomnienia Julii Hartwig usłyszeliśmy przecudowną modlitwę w wykonaniu wielkiej skrzypaczki, Celiny Kotz.

Wiesław Pietruszak

IMG_1190_1 IMG_1203_1 IMG_1270_1  

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE