Bez tytułu

W 100 rocznicę śmierci wybitnego Polaka, Adama Chmielowskiego Przed koncertem w Drezdenku

Był jednym z 200000 Polaków, którzy w roku 1863 stanęli do nierównej walki o wolność Ojczyzny. Był też jednym z 10000 emigrantów, którzy po klęsce Powstania Styczniowego wyemigrowali poza obszar kraju.

Dlaczego mam do dziedzictwa, także przegranych powstań tak głęboki szacunek? Pozwolę sobie na rozmowę, jaką odbyliśmy w stanie wojennym ze Stanisławem Broniewskim, byłym naczelnikiem Szarych Szeregów. Po 13 grudnia byliśmy, jak to ludzie młodzi w bardzo bojowych nastrojach. Spytaliśmy Go o rok 1956, kiedy to grupa instruktorów harcerskich porozumiała się z komunistami, by odtworzyć harcerstwo na wzór przedwojenny, dlaczego wchodzili w układy z partią, która miała na rękach krew. Wtedy odparł: „Gdybyśmy wówczas nie utworzyli harcerstwa, to czy dziś wy byście powołali Kręgi Małkowskiego?”. Wtedy nas przekonał bardziej swoim autorytetem, dziś wiem, że to on miał rację. Jest czas, gdy należy Ojczyźnie oddać krew i jest czas, gdy należy oddać Jej rozum, rozwagę i pracę.

Dlaczego wśród tylu wielkich Polaków ten rok poświęcono Adamowi Chmielowskiemu? Zakonnikowi, artyście-malarzowi oraz żołnierzowi Powstania Styczniowego. Gdybym miał wybór, także głosowałbym za tą kandydaturą. Miał lat 18, gdy poszedł do powstania. Poszło wielu jego rówieśników. Myślę, że bardzo silny wpływ na ambicje młodzieży Roku Pańskiego 1863 miała ówczesna atmosfera. Pokolenie naszych rodziców zna to z Powstania Warszawskiego. Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie, na początku drugiej połowy XIX wieku, bardzo silny wpływ na duchowość młodzieży miała zakazana bardzo długo poezja naszych romantyków: Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego. Popularni byli także Zalewski, Witwicki, Goszczyński, Pol i paru podobnych. „A kiedy trzeba na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec” – pisał Słowacki. Całkiem nieznany był Cyprian Norwid widział to inaczej.  Napisał, iż „całe to pokolenie jest na hekatombę, zniszczy się jak narzędzie potrzeby jakiejś, co nie była”. Chłopcy ci, którzy licznie przystąpili do powstania, mieli jeszcze gdzieś w głowach wyidealizowany obraz walk z Powstania Listopadowego, w którym do walki z zaborcą stanęli żołnierze oddziałów regularnych, będący w pełni przygotowani do walk i dobrze uzbrojeni. To drugie powstanie, choć owiane o wiele większą legendą, nie miało szans powodzenia. Naprzeciw regularnych wojsk rosyjskich stanęli chłopcy źle uzbrojeni, głodni ze słabo wykształconą kadrą dowódczą. Sam Adam Chmielowski, który zaliczył w boju piękna kartę, nieomal otarł się o śmierć. Stracił jedynie nogę. Już za trzy tygodnie odbędzie się koncert poświęcony temu wybitnemu Polakowi. Honorowy patronat nad obchodami przyjął ks. bp. Tadeusz Lityński

Wiesław Pietruszak  

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE