_JPS6941

Kultura w Drezdenku w roku 2017

W bieżącym roku ponownie spróbuję przedstawić sytuację stowarzyszeń w Drezdenku. Nie oceniam tego, gdyż nie jest to moją rolą. W porównaniu z rokiem ubiegłym zmieniła się w Drezdenku mapa kultury. Znikły dwa wartościowe środowiska: „Cantus Firmus” i „Kwartalnik Drezdenecki”. Pojawiło się natomiast środowisko z Grotowa i grupa śpiewacza w Gościmiu.

Kilkanaście lat temu zastanawialiśmy się nad stanem środowisk kultury w naszym mieście. Jeden z działaczy proponował wtedy, by powołać instytucję, która zarządzałaby tym wszystkim co mieści się pod pojęciem ruch. Tymczasem słowo „ruch” już u podstaw oznacza, że nie jest to stała instytucja. Podobnie, jak w roku ubiegłym nie chciałbym także w tym tekście pisać o działalności instytucji kultury: biblioteki, domu kultury czy muzeum. Mogę jedynie zaznaczyć, że o ile wcześniej jedynie biblioteka była otwarta na współpracę z nami, amatorami, o tyle teraz możemy liczyć na wsparcie pozostałych placówek. To bardzo dobry sygnał, gdyż praktycznie uzupełniamy się coraz lepiej. Oczywiście z zachowaniem proporcji. My jesteśmy jedynie amatorami, podczas gdy wymienione placówki reprezentują poziom zawodowy.

Coś nam znikło i szkoda!!!

Zacznę od dwóch środowisk, które w bieżącym roku zawiesiły swoją działalność. Pierwszy to zespół śpiewaczy „Cantus Firmus” prowadzony niemal 20 lat przez znakomitą dyrygentkę, Elę Turostowską. W tym roku w czasie wieczornych uroczystości Wszystkich Świętych zabrakło widowiska z udziałem tego zespołu i ks. Jerzego Hajdugi. Widowisko to w pewnym momencie stało się znakiem firmowym naszego miasta. Osobiście patrzę na wszelkie takie grupy jak na zjawisko, w którym ludzie się spotykają i tworzą wspólnotę. I to jest najważniejsza wartość obok treści, jakie ta grupa przekazuje. Drugim środowiskiem były osoby skupione wokół „Kwartalnika Drezdeneckiego”. Wielkim inicjatorem był pan Zygmunt Marcinkowski, wybitny działacz kultury, który wyraźny ślad zaznaczył również jako działacz sportowy. Należę do tych, którzy uważają, że Zygmunt Marcinkowski powinien zostać honorowym obywatelem Drezdenka. Dobrze, by radni o tym pomyśleli w najbliższym czasie. Praktycznie nie istnieje też Nadnoteckie Towarzystwo Kulturalne.

Powstają nowe byty

Tymczasem powstają nowe inicjatywy. Pozwolę sobie napisać o trzech, choć jeden z nich istnieje już kilka lat. W roku ubiegłym pominąłem ją. Z wielką przyjemnością obserwuję aktywność działaczy i dzieci z Grotowa pod nazwą Grotowski Teatr Muzyczno-Dramatyczny. Inicjatorką jest pani Joanna Gonschorek-Naczyńska, aktorka legnickiego teatru dramatycznego mieszkająca aktualnie w Grotowie. Skupiła wokół siebie kilka fantastycznych osób z Karoliną Piotrowską i Wiolettą Kinal na czele. Widziałem widowisko przygotowane przez dzieci z Grotowa. Było ciekawe. Kolejną grupę jedynie zaznaczę, gdyż niewiele wiem. Ot tyle, co pojawia się na facebooku. Mam tu na myśli zespół muzyczny z Gościmia prowadzony przez Alinę Michalak. To w ich wykonaniu w Gościmiu zaśpiewano pieśni ludowe. Wreszcie osoba instytucja, Antonina Kowtunow, która mieszka tutaj ponad 25 lat i fantastyczne rzeczy inicjuje w Górzyskach. Przez kilkanaście lat bardzo lokalnie, bo jedynie dla mieszkańców tej wioski urządzano koncerty, na które zjeżdżali najwybitniejsi soliści Teatru Wielkiego z Poznania. Od czterech lat mamy tu istną perełkę. Na jakiś czas Drezdenko staje się operową stolicą młodej Polski. Oczywiście mówię o Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym, który cieszy się w kraju dużym zainteresowaniem. Niewątpliwie magnesem, który ściąga tak znakomite ośrodki oprócz pani Kowtunow jest osoba Wiesława Ochmana, największego polskiego śpiewaka operowego drugiej połowy XX wieku. Niedawno jeden z burmistrzów chciał nam podebrać ten konkurs. Bez skutku. Nie mam wątpliwości, że to znakomita promocja miasta w liczących się środowiskach opiniotwórczych.

Teatr i poezja

Z przyjemnością muszę odnotować aktywność trzech osób: Tomka Walczaka, Bartka Bandury i ks. Jerzego Hajdugi. Oprócz ich własnej działalności bardzo wiele inicjatyw odbywa się we współpracy z Teresą Debaere. Pani dyrektor biblioteki miała się w tym tekście nie pojawiać, ale przecież dzięki niej większość spotkań literackich by się nie odbyła. Nie ma miesiąca, aby coś ważnego nie wydarzyło się w naszym mieście z udziałem wymienionych wyżej czworga osób. Niewątpliwie sukcesem były „Słowa na Puszczy”. Wśród znakomitości pojawił się Tomasz Jastrun. Do tego dochodzą dość liczne przedstawienia w teatrze „Kotłownia” w salce pod kościołem. Bartek Bandura ściąga tutaj wielu zawodowych aktorów i reżyserów, często swoich przyjaciół, ale tak to się odbywa. Osobiście miałem zaszczyt i przyjemność być na spotkaniu z panem Błażejem Peszkiem. Ze znakomitym odbiorem spotkała się wystawiona niedawno w tym teatrze komedia. Ten tercet inicjuje także liczne przedstawienia okolicznościowe. A to widowisko oparte na wierszach Haliny Poświatowskiej, a to na wierszach poetów Powstania Warszawskiego: Gajcego, Romockiego, Strońskiego i Szczepańskiego. Tu pojawia się kolejna osoba, pani Paulina Swacińska. Oba jej spektakle obejrzałem z wielką przyjemnością. Ujawniła się plejada osób piszących wiersze. Niedawno panie Iwona Frąszczak i Wioletta Kinal. Być może na terenie naszej gminy odbywają się jeszcze inne wydarzenia, ale piszę jedynie o tych, których jestem uczestnikiem albo o nich słyszałem. Poezja to takie zjawisko, że często wiele wierszy chowa się gdzieś po szufladach, stąd moja wątpliwość czy kogoś nie pominąłem.

Muzyka

Tutaj wieloma inicjatywami możemy pochwalić się w całym województwie, a kilka imprez ma już ponad 20-letnią tradycję. Od kilka lat udaje się nam ściągnąć do Drezdenka wiele znakomitości. Tak jest niewątpliwie z Warsztatami Liturgiczno-Muzycznymi, na które do współpracy organizatorzy zaprosili wybitnych kompozytorów katolickich: Piotra Pałkę, Pawła Bębenka i Jakuba Tomalaka. Regularnie od ponad roku spotykają się śpiewacy z całego województwa, by wspólnie modlić się pieśnią. Organizatorami są działacze Alternatywnej Gminy Edyta Anna Dobrychłop-Amrogowicz i Janusz Amrogowicz. Grupa ta nagrała niedawno płytę.

Kolejnym ciekawym środowiskiem jest założony pięć lat temu zespół „Canto Choralis” prowadzony przez znakomitego muzyka Adama Denekę. Zespół ten średnio w roku daje ponad 30 koncertów w Polsce i za granicą. Z uznaniem o „Canto Choralis” wypowiadano się w Brukseli. Adam Deneka ma także liczne sukcesy z zespołami dziecięcymi i młodzieżowymi grającymi na instrumentach dawnych. Zespoły „Flauto dolce” i inne znane są dziś w całej Polsce. Idealny materiał na obchody Jarmarku Kasztelańskiego.

Sądzę, że także jakiś ślad na muzycznej mapie Drezdenka i północnej części woj. lubuskiego zaznaczyło Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Organowej i Kameralnej „Sauerianum” istniejące od ponad 20 lat. Stowarzyszenie jest organizatorem Letnich Spotkań Kameralnych, a w bieżącym roku także cyklu koncertów dla dzieci „Z muzyką klasyczną pod strzechy”, w który to projekt zaangażowali się artyści tej miary, co Amelia Maszońska i Piotr Szychowski. Ta pierwsza należy do najwybitniejszych skrzypaczek młodego pokolenia. Ze stowarzyszeniem współpracują wybitni śpiewacy o światowej renomie Iwona Hossa i Jarosław Bręk, a także skrzypaczka Celina Kotz uważana nie bez powodu za następczynię wielkiej Wandy Wiłkomirskiej. W stowarzyszeniu „Sauerianum” działają: Teresa Debaere, Anna Szpila, Zofia Knyba, Ewa Pietruszak, Teresa i Stanisław Lorencowie, Ryszard Szydełko i Tomasz Chodór. Tylko w Drezdenku zorganizowaliśmy ponad 10 koncertów, dwa spotkania i jedną wystawę.

Sam sobie sterem, żeglarzem…

Ciekawym zjawiskiem w naszej gminie jest Maciek Kurłowicz parający się zawodowo fotografiką. Niedawno wydał album urokliwych widoków naszego miasta do wierszy tutejszych poetów, a tytuł brzmi „W obłokach Drezdenka”. Przepiękne widoki okraszone wierszami dwojga drezdeneckich poetów: Wioletty Kinal i ks. Jerzego Hajdugi. Nie wiem, czy odbyła się promocja tej książki, ale dobrze o tej książce wiedzieć i mieć tę pozycję gdzieś w swojej biblioteczce.

Co dalej?

Pisząc artykuł w roku ubiegłym napisałem, że brakuje mi środowiska dawnego NTK, które zajmowało się historią naszego miasta: Franciszek Graś, Stanisław Talarczyk czy Witold Zieleniewski. Kochali to miasto, które było dla nich nową Ojczyzną. Tamtą zostawili na Wileńszczyźnie bądź w okolicach Lwowa. Już starożytni Grecy mawiali, że narody, które tracą pamięć, tracą życie. Myślę, że warto pochylić się nad dalszą i bliższą historią naszego miasteczka. Stowarzyszenia mają charakter amatorski i niewątpliwie nie zastąpią instytucji kultury, w których pracują profesjonaliści. Twierdzę jednak, że w jakiś sposób ubogacają ofertę kulturalną miasta.

Wiesław Pietruszak

_JPS1654 _JPS2996 _JPS4653 dsc04930_1 IMG_1024_1 IMG_5745_1 jerzy JPS_6910 Obraz 080_1

24059427_527938024236524_8009230184855122717_o

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE