IMG_2790 (Copy)

Koncert w setną rocznicę śmierci Adama Chmielowskiego

Sto lat temu zmarł Adam Chmielowski. Żołnierz Powstania Styczniowego w słynnych oddziałach śmierci, gdzie zapisał wyjątkowo bohaterską kartę. Potem jako malarz okazał się mistrzem palety. Wreszcie to, dzięki czemu zasłynął po dziś dzień. To jemu poświęciliśmy cykl koncertów, w którym wystąpili znakomici polscy artyści: Maria Domżał, Celina Kotz i Piotr Szychowski. Tyle wspaniałych nazwisk na jednym koncercie.

W pamięci historycznej Polaków najczęściej bywają dowódcy wygranych i przegranych bitew. Bardzo rzadko można spotkać wielkich uczonych, wybitnych konstruktorów czy genialnych artystów. Gdy omawiamy wiek XIX najczęściej wspominamy ks. J. Poniatowskiego, A. Czartoryskiego, J. Skrzyneckiego, J. Bema, J. Sowińskiego, R. Traugutta. Z ludzi kultury wymieniamy kilku poetów i pisarzy, paru malarzy oraz trzech kompozytorów. W sumie obracamy się w kręgu nie więcej niż 30 – 40 osób. A przecież fakt, iż Polska trwała w tysiącach umysłów było dziełem tysięcy genialnych i bohaterskich rodaków, ludzi, którzy utożsamiali się z naszym dziedzictwem. Adam Chmielowski urodził się w roku 1845 w rodzinie szlacheckiej. Rodziców stracił bardzo szybko. W wieku 18 lat uczestniczył w Powstaniu Styczniowym zaliczając chwalebną kartę na polu walki. Walczył w słynnych oddziałach śmierci, żuawach. Potem szukał swojego miejsca w malarstwie. Wreszcie zasłynął jako Brat Albert, bo takie imię przyjął Adam Chmielowski i zajął się tzw. opuchlakami. Mieszkał z nimi, pracował dla nich. Stworzył grupę ludzi, którzy podobnie jak on przyjęli mnisi habit i wyrzekli się dóbr doczesnych. Jednocześnie całe swoje posłannictwo upatrywali w służbie ludziom odrzuconym przez los. Arystokracja i ludzie zamożni niemal od początku pomagali biednym, jednak miało to zupełnie inny wymiar. Zbierano pieniądze i zawożono to do miejsc, w których mieszkali biedni, opuszczeni. Brat Albert postanowił nie tylko dać im jeść, pić, nie tylko ich ubrał i wystarał się o opiekę lekarską, nie tylko ogrzał miejsce ich pobytu, lecz także przywracał im godność, poprzez możliwość uzyskania pracy. Co ciekawe, nikogo nie nawracał. Należy wiedzieć, że podopiecznymi tego zakonnika byli ludzie z marginesu. Złodzieje, mordercy, prostytutki, a także inni ludzie zupełnie zagubieni. On podał im rękę. Dzięki upodmiotowieniu poprzez pracę przywracał im godność. Często przywracał społeczeństwu jako wartościowych obywateli. Gdy czytam w Ewangelii słowa „Wszystko, co uczyniliście   jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, to wiem, że jednym z wielkich adresatów jest Adam Chmielowski.

Koncert, który odbył się w Centrum Promocji Kultury w Drezdenku miał wyjątkową oprawę. Przybyli nań ks. Zdzisław Palus, Burmistrz i Starosta. Przed wspaniałą publicznością wystąpili artyści wyjątkowi. Niewątpliwie wielkim sukcesem było ściągnięcie tego dnia trojga genialnych solistów. Najpierw zaprezentowała się w dwóch pieśniach pani Maria Domżał cudownie interpretując dwie pieśni: „Leci liście z drzewa” Fryderyka Chopina i słynną tuż po Powstaniu Styczniowym „Czarną sukienkę”. To prawda, że pieśni te wywołują podobnie, jak 150 lat temu u słuchaczy łzy. Wielu kolejnych wzruszeń dostarczyła następna artystka, pani Celina Kotz. W jej wykonaniu usłyszeliśmy najpierw sonatę C. Francka, a potem „Legendę” H. Wieniawskiego. I znów interpretacja warta każdej sceny. Wreszcie Piotr Szychowski, mistrz fortepianu i genialny interpretator muzyki F. Chopina. W jego wykonaniu najpierw wybrzmiała „Etiuda rewolucyjna”, potem Walc cis-moll oraz słynny Polonez As-dur. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że tego dnia mieliśmy muzyczne święto na miarę najlepszych filharmonii europejskich. Oczywiście tego wieczoru wybrzmiało dużo więcej utworów, a wszystkie były wyjątkowe, co doceniła nasza publiczność nagradzając licznymi brawami.

Na koniec pozwolę sobie podziękować wszystkim, dzięki którym mogło do tego wydarzenia dojść. Księdzu Biskupowi Tadeuszowi Lityńskiemu, za objęcie Patronatem Honorowym, ks. Dziekanowi Zdzisławowi Palusowi za wsparcie tej inicjatywy, darczyńcom: Fundacji PZU w Warszawie, Anecie i Romanowi Peszko oraz Urzędowi Miejskiemu w Drezdenku. Panu dyrektorowi Centrum Promocji Kultury Janowi Kuchowiczowi za udostępnienie sali, panu Witoldowi Dominie za znakomite przygotowanie sceny i przyjaciołom z naszego stowarzyszenia. Pragnę także podziękować znakomitej drezdeneckiej publiczności za niezmiernie gorące przyjęcie naszych artystów.

Wiesław Pietruszak 

IMG_2744 (Copy) IMG_2856 (Copy) IMG_2857 (Copy) IMG_2858 (Copy)  

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ