24301132_1715271721857929_6971240548948249275_n

Inauguracja kulturalna Roku Pańskiego 2018 z wysokiego C

Koncert noworoczny z „Sopranissimo” pozostanie na długo w pamięci. Tego mogłem się spodziewać. Przed koncertem zachęcałem do udziału w nim głównie z powodu pani Agnieszki Adamczak, którą miałem zaszczyt słyszeć kilka razy. Tymczasem po koncercie z wielką radością mogę powiedzieć też o pozostałych paniach: Joannie Horodko i Magdalenie Stefaniak.

 Przepiękne głosy, znakomicie dobrany repertuar i wspaniała konferansjerka w wykonaniu pani Joanny Horodko. Ten wieczór należał do trzech wyjątkowych śpiewaczek. Wczoraj na Faceboku napisałem, że mamy w Polsce wiele ciekawych głosów, którymi możemy pochwalić się w kraju i za granicą. Cieszy mnie, że takie artystki docierają także do Drezdenka. Sądzę, że każdy, kto był dziś na koncercie długo zapamięta ten wieczór. Piękny śpiew, wielka kultura i smak, na długo – tak sądzę – pozostaną nam w pamięci. No i coś, co jeszcze dwa pokolenia wstecz byłoby nie do pomyślenia. Wszystkie trzy panie razem wzięte ważyły tyle, ile kiedyś ważyłaby jedna sopranistka. W tamtym czasie panie obdarzone sopranem były więcej niż korpulentne. Najlepiej obrazuje to anegdota wcale nie wyssana z palca. Na początku XX wielu w słynnym teatrze operowym krawiec szykuje kreację do kolejnej roli wielkiej śpiewaczki. Ramiona 160 cm., pas 160 cm., biodra 160 cm. Po wymierzeniu pyta diwę: „W którym miejscu życzy sobie pani talię?” Tych anegdot jest trochę więcej, ale to zostawiam na koncerty, jakie odbywają się z ramach festiwalu. Jak widać, jeśli chodzi o tuszę, sporo się zmieniło.

Koncert panie podzieliły na trzy części. W pierwszej zaprezentowały przeboje operowe ze słynną arią Musetty z „Cyganerii” Pucciniego, przecudowną „Barkarolą” z „Opowieści Hoffmana” Offenbacha i „Habanerą” z opery „Carmen” Bizeta. Gdy dodam do tego jeszcze arię z operetki „Giuditta” Lehara i arię Violetty z opery „Traviata” Verdiego, to właściwie mieliśmy operowo najpyszniejsze danie. Potem nastąpiła przerwa, w czasie której losowano pamiątkowe gadżety dla zebranych. Po chwili panie przebrane z inne stroje prezentowały muzykę lżejszą. To szybkie przebranie dowcipnie skomentowała znakomicie prowadząca koncert pani Joanna Horodko pytając retorycznie: „Kto mówił, że kobiety na przebranie potrzebują bardzo dużo czasu?”. Z estrady popłynęła muzyka filmowa i operetkowa. Panie przy okazji przypomniały postać Henryka Warsa, który w okresie międzywojennym należał do najwybitniejszych kompozytorów epoki, a po II wojnie światowej znalazł się w Stanach Zjednoczonych, gdzie kontynuował karierę kompozytorską. Pisał muzykę dla takich piosenkarzy, jak Doris Day czy Bing Crosby. Artystki wykonały „Ja się boję sama spać” Henryka Warsa, a że dodatkowo oprócz pięknego głosu są znakomitymi aktorkami, to nie dziwi fakt, że utwory były gorąco oklaskiwane przez publiczność. Należę do tej części publiczności, która – gdy słyszy tak piękny śpiew –  to mogłaby słuchać tego jeszcze godzinę. Na koniec zaśpiewały słynny duet z opery „Traviata” Verdiego. Tym razem w rolę tenora wcieliła się pani Agnieszka Adamczak. O ile w arii „Sempre libera” jakoś udało się obejść Alfreda, o tyle w tym duecie już nie.

Patrzę na życiorysy pań, które wystąpiły 6 stycznia w Drezdenku. Mimo bardzo młodego wieku mają za sobą interesującą kartę, prestiżowe koncerty, wystąpiły na dobrych scenach operowych Europy. Nie bez powodu wspomniałem, że mamy w Polsce bardzo dużo ciekawych głosów. Dziś jedynie potwierdziło się to z pełnej krasie.

Wiesław Pietruszak

Stefaniak Magdalena

Stefaniak Magdalena

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ