16112675_1191778584191264_2752248951099099031_o (Copy) (2)

Zygmunt Marcinkowski

Wyspiański mawiał „teatr mój widzę ogromny”. W przypadku Zygmunta Marcinkowskiego mógłbym – równolegle cytując czwartego wieszcza – napisać „miasto moje widzę piękne i kolorowe”, bo patrzył okiem malarza – artysty i społecznika.

Przyzwoitość

Pan Zygmunt Marcinkowski przez wiele lat był moim dyrektorem i to w czasach wcale niełatwych – lata osiemdziesiąte, stan wojenny, wreszcie nasza – moich harcerzy i moja – działalność opozycyjna. Tu pozwolę sobie przywołać dwa przykłady. Pierwszy dotyczy niemal codziennej sytuacji każdego dyrektora. W tamtym czasie dość regularnie odwiedzała dyrektorów szkół Służba Bezpieczeństwa, by sprawdzić nastroje w placówkach. Z zapisków, z którymi zapoznałem się po przemianach w kraju wiem, że zawsze bronił mnie i moich harcerzy. Drugi dotyczy obozu, w którym On uczestniczył jako księgowy. W czasie kontroli wyszło, że w szczepie „nie przestrzegamy” Statutu ZHP. Mieliśmy rotę z 1936 r., w której przysięgaliśmy na „Boga i Polskę”, a oficjalna rota miała w brzmieniu „wierność sprawie socjalizmu”. W czasie omówienia wniosków pani, która nas kontrolowała, spytała pana Zygmunta: „I Pan na to pozwala, dyrektor socjalistycznej szkoły?”. W jaki sposób On nas z tego wybronił, nie wiem. Wiem jedynie, że w województwie wielu innych, nadgorliwych dyrektorów w tamtym czasie pisało na swoich nauczycieli i uczniów donosy. Zygmunt Marcinkowski mógł za swą postawę i obronę „elementów antysocjalistycznych” wylecieć z pracy.

Lokalny patriota

O panu Zygmuncie jako nauczycielu czy dyrektorze wypowiedzą się Jego uczniowie. Ja pozwolę sobie na podkreślenie tego, co nas łączyło. Dotyczy to Jego pracy zarówno w szkole, jak i potem, gdy przeszedł na emeryturę. Przez cały czas żył naszym miastem. Napisał monografię „Lubuszanina”, wydał cieszącą się dużą popularnością książeczkę w formie kalendarium Drezdenka pt. „Okruchy dziejów”, prowadził wiele wydarzeń związanych z malarstwem, a malował wyjątkowo piękne akwarele. Wreszcie Jego ukochane dziecko… „Kwartalnik Drezdenecki”, wokół którego skupił sporą grupę ciekawych osób: Maria Borenstein, Beata Orłowska, Teresa Debaere, Julian Kaczmarek, Zenon Kaleta, Lubomir Oleśniewicz, Ryszard Tupin, Grzegorz Lipiato, Ryszard Skrzypniak, Bogdan Pupel i wielu innych. Nie sposób policzyć, ilu ludzi przewinęło się przez ponad dwie dekady istnienia czasopisma. Dzięki „Kwartalnikowi” kilkaset osób mogło przeczytać wspomnienia byłych mieszkańców Drezdenka, poznać historię miasta, przeczytać wiersze naszych młodszych i starszych poetów. Co by nie mówić, czytano to chętnie. Jeszcze niedawno uczestniczyłem w spotkaniu na okrągłą rocznicę „Kwartalnika” i słuchałem, jakie plany mają na kolejne lata. Nikt wtedy nie myślał, że to prawie ostatnie dni czasopisma. Pamiętam naszą rozmowę, gdy na początku lat dziewięćdziesiątych powstały samorządy. Snuł wówczas wizję miasta, w którym dom po domu, uliczka po uliczce będzie pięknie odrestaurowana. Oczami wyobraźni widział czerwień dachów, pieczołowicie przywrócone elewacje kamieniczek, starannie dobrane do klimatu miasta lampy, okna, bramy wjazdowe i drzwi. Dostrzegał rzeźby, fontanny, stare płoty, ornamenty na mostach. Wreszcie opowiadał, jak dobrałby do tego wszystkiego kolory, a tu miał wyjątkowe wyczucie malarza-artysty. Nie wiem, jak wyglądałoby nasze miasto, gdyby wtedy, dwadzieścia lat temu władze Drezdenka zechciały wykorzystać talent Zygmunta Marcinkowskiego. Myślę, że byłoby urokliwie i kolorowo. A tak? Zostały jedynie szkice w Jego albumie, bo wszędzie, gdzie był, nosił rysownik. I jeszcze jedno. Gdy trzeba było cokolwiek zrobić dla miasta, zawsze można było na Niego liczyć. Pamiętam, że gdy zaproponowałem nadanie naszej bibliotece imienia księdza Józefa Tischnera, to od razu zgłosił się, by wykonać płytę, która po dziś dzień zdobi wejście przy ul. Kościuszki 11. Odszedł społecznik.

„Zasłużony dla Powiatu Strzelecko-Drezdeneckiego”

W latach 2010 – 2014 decyzją Rady Powiatu postanowiliśmy uhonorować tych mieszkańców naszego samorządu, którzy w naszej opinii wyróżniają się pracą na rzecz rozwoju swoich gmin. Nie miałem żadnych wątpliwości, że pierwszym kandydatem na to lokalne wyróżnienie powinien być pan Zygmunt Marcinkowski. Odznaczenie wręczał Jemu jeden z wybitnych autorów reformy samorządowej w Polsce, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, pan Jerzy Stępień. Niektórzy mówią, że człowiek jest tyle wart, ile da innym. To prawda. Czasami Pan Bóg powołuje ze społeczności lokalnej skarby, a może chce założyć tam „Kwartalnik Niebiański”? Ot, taki dla wszystkich, bez naukowego zadęcia.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ