IMG_3715 (Copy)

Polski Hanower

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów Nieba….

Tęskno mi, Panie…

Wyjeżdżając z kraju wzięli z sobą kawałek Polski. Ktoś wziął stare zdjęcia, inny ulubione lektury, jeszcze inni grudkę ziemi. Jednak przede wszystkim to, co najbardziej nas określa, dziedzictwo kulturowe.

Zespół muzyki dawnej „Canto Choralis” odwiedził w dniach 27 – 28 stycznia Hanower. Nie był to przypadek. Tego dnia bowiem wręczono Aldonie Głowackiej-Silberner, wybitnej animatorce kultury polskiej, odznakę ministerialną „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, którą nadaje się osobom mającym wielkie zasługi na polu krzewienia kultury polskiej. Warto w tym miejscu choć trochę napisać o samej Aldonie. Miała zaledwie 17 lat, gdy wspólnie z koleżanką założyła w Hanowerze zespół taneczny „POLONIA”, który kultywuje polską tradycję. Każdy strój tancerki to istne dzieło sztuki. W repertuarze zespołu najpiękniejsze tańce polskie. Tę głęboką miłość do rodzimej spuścizny zaszczepiła Aldonie mama, Józefa Głowacka. Przy misji katolickiej można spotkać całą rodzinę. Charlotta, siostra Aldony, także tańczy w zespole i również działa wspierając siostrę w tym dziele. Wrócę jednak do Aldony, z którą przegadaliśmy w sobotę wieczorem kilka godzin, a rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się od wielu, wielu lat. No cóż, tematów wspólnych mieliśmy bardzo dużo, wszak łączy nas polska kultura. Gdy zespół już okrzepł, tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej szerzej otworzyły się granice i można było poszerzyć ofertę. Tak pojawiły się kolejne inicjatywy: Koncerty Młodych Talentów Polonijnych, Dni Kultury Polskiej, Polsko-Niemieckie Gale Sylwestrowe, Polskie Dni w hanowerskim ratuszu. Od sześciu lat wielkim wydarzeniem kulturalnym organizowanym przez Aldonę jest festiwal „Dźwięki, które łączą”, w którego ramach przyznawana jest od 3 lat prestiżowa nagroda środowiska polonijnego „Pro Vita Polonia”. Pomysł wręczania tej nagrody jest także autorstwa Aldony. Wszyscy młodzi ludzie, których tam spotkaliśmy urodzili się w Hanowerze, jednak, co ciekawe, wspaniale władają językiem ojczystym przodków. Jednym z łączników scalających wspólnotę jest wspomniany zespół taneczny, który ma zajęcia w kilku grupach. Od dziecka do seniora. Ci najmłodsi noszą nazwę „Lajkonik”, a ci starsi „Polonia”. Prawda, że brzmi swojsko? Nie ukrywam, to cudowne poznać tak wspaniałą grupę ludzi zrzeszonych wokół misji katolickiej w Hanowerze, w tym spotkać Aldonę i Jej męża, którzy gościli Adama Denekę i niżej podpisanego. Nas obu uwiodła dwuletnia Nella Victoria, córka naszych gospodarzy.

Do Hanoweru wyjechaliśmy jakby w nieznane. Nie za bardzo wiedzieliśmy co tam będzie. Jedyne, z czym Adam nas zapoznał, to fakt, że ktoś będzie wyróżniony prestiżowym odznaczeniem ministra kultury „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Wyjazd nastąpił bardzo wcześnie o godz. 4.00. Na miejsce mieliśmy dotrzeć około 13.00 – 14.00, a że nie było po drodze żadnych kłopotów, to w misji katolickiej zameldowaliśmy się już około południa. Trochę bałem się o język, gdyż mój niemiecki wymaga odrestaurowania. Tymczasem na miejscu okazało się, że wokół rozbrzmiewała piękna polszczyzna, że kultywowane są nasze tradycje. Powitały nas ciągle uśmiechnięte Charlotta i Sylwia i ten cudowny uśmiech nie znikał przez całe dwa dni.  Po przyjeździe czekał na nas ciepły obiad, a wcześniej kawa, ciastka i inne pyszności. Po południu udaliśmy się do kościoła w Garbsen położonego 25 km. od Hanoweru, gdzie oprawiliśmy mszę śpiewem. Akurat tego dnia nie było organisty, a jakieś małżeństwo obchodziło 25-lecie ślubu. Przez sobotę i niedzielę zaśpiewaliśmy 4-krotnie. Trzy razy na mszach i raz ubogacając święto Aldony. W imieniu ministra kultury odznaczenie „Zasłużony dla Kultury Polskiej” wręczał Adam Deneka, który był inicjatorem wyróżnienia założycielce zespołu „POLONIA”. Skoro wspomniałem o mszach, to muszę też coś napisać o gospodarzu, księdzu Tadeuszu Klubie. Co prawda byliśmy świadkami zaledwie chwili z życia tej parafii, która swoim zasięgiem obejmuje obszar niemal połowy naszego województwa, ale już wiele można z tego wywnioskować. Każdej niedzieli spotykają się tu Polacy na wspólnych przyjęciach. Wokół misji tętni życie kulturalne i towarzyskie. Ot, tworzą wspólnotę. Ksiądz Tadeusz stara się wesprzeć każdą najmniejszą inicjatywę. Mnie osobiście urzekło Jego kazanie. Podnosiło ludzi na duchu. Kiedyś przeczytałem, że mowy religijne powinny być budujące i wydobywać z ludzi pokłady dobra. Tak właśnie odebrałem kazanie księdza Tadeusza Kluby. Patrząc na program, jaki realizują parafianie, widać, że dzieje się tam wiele bardzo cennych rzeczy. Jedną z animatorek jest Aldona. Sądzę, że gdy ma się przy misji taką osobę, to ma się skarb. Nie dziwię się Adamowi, że targał nas przez kilkaset kilometrów, by dać wyraz szacunku komuś, kto tam daleko promuje w sposób wyjątkowy polską kulturę. W imieniu całego zespołu „Canto Choralis” pragnę podziękować wszystkim, którzy nas tak serdecznie ugościli. Pozwolę sobie wymienić każdego z osobna. Księdza Tadeusza Klubę, Sylwię i Piotra Bożków, Katarzynę i Romualda Szymańskich, Agnieszkę Foit, Grażynę Kamień-Soeffker z mężem Gerdem Soeffkerem, Charlottą Głowacką i Patrykiem Seidlem, wreszcie naszych gospodarzy Aldonę i Artura Silberner.

Wiesław Pietruszak   

IMG_3550 (Copy) IMG_3669 (Copy) IMG_3682 (Copy) IMG_3705 (Copy) IMG_3708 (Copy) IMG_3722 (Copy) MVI_3680_Moment0 (Copy)

 

 

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ