Damian_Matela-Libera_1

Golkiper Warty Gorzów Wlkp. najlepszym bramkarzem IV ligi

              Niedawno, a dokładniej 27 stycznia 2018 r., poznaliśmy laureatów Plebiscytu na najlepszych piłkarzy i trenerów woj. lubuskiego. Gala zorganizowana przez Lubuski Związek Piłki Nożnej, w tym roku, odbyła się w winnicy – Stara Winna Góra k. Cigacic. Najlepszym piłkarzem woj. lubuskiego został Rafał Świtaj z III ligi – Stilon Gorzów, a najlepszym bramkarzem IV ligi został Damian Matela – Libera (25 l.) z Warty Gorzów. Jest to wielkim zaszczytem  dla Drezdenka, gdyż D. Matela urodził się w naszym mieście, tu się wychował i tu mieszka. Jako student IV roku Zamiejscowego Wydziału Kultury Fizycznej w Gorzowie Wlkp., Akademii Wychowania Fizycznego z Poznania, grał amatorsko, w rundzie jesiennej, w Warcie Gorzów Wlkp., jako bramkarz. Warta w rundzie jesiennej grała doskonale, dystansując drugiego w tabeli Lubuszanina Drezdenko aż o 15 punktów, a duża w tym zasługa Damiana Mateli. Oprócz niego także czterech kolegów z uczelni grało w drużynie, tj.: Michał Świercz, Adrian Gołdyn, Patryk Nidecki i Dominik Siwiński. Damian w piętnastu meczach puścił tylko  8 goli. Z 6-ciu karnych strzelanych w kierunku jego bramki obronił 3, co daje skuteczność 50 % i co w dużej mierze zadecydowało o zajęciu przez niego 1. miejsca w woj. lubuskim. Ale droga do znaczącego sukcesu nie była  ani łatwa, ani prosta.

          Zaczynał jako mały chłopiec na podwórku – róg ul. Kościuszki i Marszałkowskiej. Później była Szkoła Podstawowa nr 1, a w niej od 2003 r. klasa sportowa, której opiekunem był obecny dyr. Jedynki Sławomir Wojciuszkiewicz. On nauczył go gry w piłkę siatkową i wykształcił w nim kilka cech motorycznych, tj.: szybkość, zręczność, koordynację ruchową i gibkość, potrzebnych do efektownej i efektywnej gry w tej widowiskowej dyscyplinie sportu. Uczył także  taktyki biegu na 400 i 800m, i starał się wykształcić wytrzymałość potrzebną do często organizowanych w tym czasie biegów przełajowych. Zdaniem S. Wojciuszkiewicza D. Matela, jako uczeń, był zdyscyplinowany, koleżeński i nie sprawiał trudności wychowawczych. Miał także talent do gry w piłkę nożną i tę szczególną cechę potrzebną bramkarzowi, mianowicie doskonały refleks. Umiejętności zdobyte w szkole utrwalał w stosownych do wieku grupach młodzieżowych Lubuszanina, które prowadził w tym okresie Adam Dukaczewski.  W Gimnazjum nr 1 też chodził do klasy sportowej i tu koncentrował się na piłce siatkowej, w której szkoła miała duże osiągnięcia. Sekcję, z dużym zaangażowaniem, prowadził Włodzimierz Sapór. D. Matela w dalszym ciągu uczęszczał na treningi Lubuszanina, grając najczęściej jako bramkarz, najpierw w juniorach młodszych, a później  i starszych.

               Swoje umiejętności piłkarskie zawdzięcza czterem trenerom, którzy w różnych okresach czasowych  trenowali w Lubuszaninie grupy, do których on należał.  Abecadła  piłkarskiego, tj.: prowadzenia piłki, ułożenia nogi, gry jeden na jeden, odbierania piłki w ruchu, odbierania piłki stojąc nauczał Adam Dukaczewski. Natomiast  Ireneusz Fotek, Jan Walkowiak i Wiesław Kaczmarek utrwalali zdobyte wcześniej umiejętności i kształtowali nowe, ucząc gry zespołowej, odpowiedzialności za drużynę, ataku środkiem i skrzydłami, ćwiczyli często strzały na bramkę. D. Matela miał więc sposobność doskonalić swoje umiejętności i tę sposobność wykorzystywał w pełni. Trenerzy, przy każdej okazji, przekazywali bramkarzowi swoją dotychczas zdobytą wiedzę. I ta wiedza  prowadziła na szczyty piłkarskiego rzemiosła.    Kiedy osiągnął 17 lat jego kariera przyspieszyła, został bramkarzem Lubuszanina I, który trenował wtedy Wiesław Kaczmarek. Trener nie stwarzał trudności przy przejściu D. Mateli  do Polonii Słubice, która grała w II lidze i miała kłopoty kadrowe. Trenerem drugoligowców był Wojciech Wąsikiewicz, który głównie zabiegał o pozyskanie utalentowanego bramkarza. Damian w rywalizacji o bramkarza nr 1 pokonał  Tomasza Laskowskiego, którego wcześniej pozyskano z Górnika Zabrze. W  Polonii, jako najmłodszy bramkarz w lidze, grał półtora roku, chodząc jednocześnie do szkoły średniej, którą przerwał opuszczając Drezdenko. Już wtedy zainteresowali się nim trenerzy ekstraklasy. Był na testach w Jagiellonii Białystok i  Pogoni Szczecin. Nie zabrakło mu umiejętności piłkarskich, ale, jak sądzę, zabrakło mu siły przebicia i walki o swoje interesy. Kiedy Polonia, ze względu na brak funduszy, wycofała się z II ligi, jego kartę zawodnika wykupiła firma Fabryka Futbolu z Poznania i tak znalazł się w Warcie Poznań, która grała w I lidze. Tu rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie była ostra, a bramkarzy trenował Maciej Borowski. Zarząd klubu zadbał o to, aby D. Matela  nie tylko grał w piłkę, ale także uczył się dalej. Zapisano go do klasy sportowej w Ogólniaku nr 26, na Ogrodach. To w tym liceum uzyskał świadectwo dojrzałości, umożliwiające start na studia. Ze względu na kilku  bramkarzy równorzędnych D. Matelę, po jakimś czasie, wypożyczono do Polonii Środa Wielkopolska z myślą, iż utalentowany bramkarz pomoże klubowi wejść do II ligi. Był to sezon rozgrywek piłkarskich 2011 – 2012. Gra w bramce go uskrzydlała, ale zarazem eksploatowała. I tu, w czasie treningu, nabawił się groźnej kontuzji barku i szyi, która wyeliminowała go z gry na okres 7 miesięcy. Groźna kontuzja zawsze wywiera duży wpływ na dalsze losy piłkarza. Niekiedy w ogóle eliminuje go z dalszego uprawiania sportu. Po wyleczeniu kontuzji wrócił do Warty, ale uraz psychiczny został. Uwidaczniał się w mniej ryzykanckiej grze, dlatego Maciej Borowski zasugerował, aby na jakiś czas wrócił do klubu z niższej klasy i odbudował się mentalnie, nabierając dawnej odwagi i pewności siebie.

           Wrócił do Lubuszanina, który w tym czasie  znajdował się  w strefie spadkowej  i pilnie potrzebował wzmocnienia zespołu. Stał się najjaśniejszym punktem drużyny i głównie dzięki jego wspaniałym interwencjom Lubuszanin nie spadł z IV ligi. Skoro dalsza kariera piłkarska nie była pewna, należało pomyśleć o wyuczeniu stałego zawodu, gwarantującego pewny  dochód i w przyszłości uczciwą emeryturę. W międzyczasie były krótkie epizody gry w Uranie Trzebicz i Radowiaku Drezdenko. Za namową mamy, postanowił rozpocząć studia; wybrał AWF w Gorzowie Wlkp., kier. wychowanie fizyczne. Studia przebiegają pomyślnie i są dwuetapowe,  najpierw licencjat, a później magisterium. Kończąc licencjat, napisał, pod kierunkiem dr Eleonory Sikory, interesującą  pracę pt. „Historia klubu KS Lubuszanin Drezdenko”. Dalszej kariery piłkarskiej D. Mateli nie da się dokładnie przewidzieć, ale talent, warunki fizyczne, sportowy tryb życia, umiejętne odżywianie się rokują jak najlepiej. Na pewno w rundzie wiosennej 2018 r. w dalszym ciągu będzie grał w Warcie Gorzów Wlkp. Warta najprawdopodobniej wejdzie do III ligi, a co dalej … zobaczymy. Rodzina, w tym dziadek Andrzej Libera, uważa, że powinien skoncentrować się na ukończeniu studiów, ale on chce łączyć naukę ze sportem.  Na razie mu się to udaje, ale wysiłek zarówno fizyczny jak i psychiczny jest olbrzymi. Dzień ma wypełniony po brzegi. Wstaje ok. 5.00, wraca do domu, do Drezdenka, ok. 22.00. Dojazdy, nauka, treningi w Warcie, a po powrocie do Drezdenka jeszcze, przez kilka dni w tygodniu, zajęcia z dwoma grupami wiekowymi i asysta w czasie zajęć trzeciej, trenujących w ramach Filii Akademii Piłkarskiej Piotra Reissa. Redakcja Gazety Drezdeneckiej życzy mu powrotu na szczyty piłkarskie i ukończenia studiów w terminie. Dyplom wyższej uczelni ustabilizuje bowiem sytuację materialną doskonałego sportowca  i pozwoli mu  pomyśleć o założeniu rodziny.

                                                                                               Zdzisław Szproch

_JPS3327 (Copy) _JPS3343 (Copy) _JPS3363 (Copy) 26993317_530449680659034_6002297348351644044_n ce38e29b4b Damian_Matela-Libera k636c3cf4021b6265e5c2c07b885aa480_800_600_w__1 warta

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE