OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Jeszcze” – najnowszy tomik poezji ks. Jerzego Hajdugi

To spotkanie miało trzy ważne elementy. Niewątpliwie najważniejszy był Jerzy, zaraz potem Karol Francuzik i pani Małgorzata Chwiła ze swoimi kolażami korespondującymi z czytaną tego wieczoru poezją. 

Niewątpliwie Drezdenko obrodziło poetami. Co rusz mamy spotkania z naszymi dalszymi i bliższymi znajomymi, którzy w wierszach wyrażają to, co im leży na sercu. Od jakiegoś czasu czekaliśmy na nowy tomik wierszy Jurka Hajdugi. Mój Boże! Mija już trzydzieści lat, jak się poznaliśmy. Nikt w Polsce wtedy nie myślał, że pojawi się wolność. Wówczas po raz pierwszy poznałem Jego wiersze. Podobała mi się niezmiernie krótka forma, a także głęboka treść.  „Non multa, sed multum” – mawiali Rzymianie. Jerzy w bardzo krótkim tekście wyraża niezmiernie głębokie treści. Spotkanie prowadził Karol Francuzik, który wcześniej sam parał się poezją, a aktualnie uczestniczy w życiu literackim Poznania. Dopowiem, że pierwsze wiersze Karola powstały w „pracowni” Jerzego. Całą tę grupę uczyłem, stąd ciągle są mi bliscy: Justyna Gola, Maciek Zdziarski, Karol Francuzik, Krzyś Kaczmar i Marek Skiba. Gospodarzem spotkania była pani Teresa Debaere, dyrektorka biblioteki. Karol przygotował się do tego wieczoru niezmiernie pieczołowicie. Jest redaktorem tego wydania. Ciekawie i wielowymiarowo zinterpretował niektóre z wierszy. Ot choćby utwór „Wieczniej”:

nie bo

niebo

Osobiście kojarzyłem to z maksymą Jerzego Lieberta: „Uczyniwszy na wieki wybór, W każdej chwili wybierać muszę”. Karol poprowadził ten wiersz na różne ciekawe tory. Wśród pytań, jakie skierowano do Jerzego ciekawą myślą podzielił się Adam Korzeniowski. Spytał czy Jego poezja to jeszcze poezja, czy też okruchy myśli rzucane w krótkich formach. Osobiście sądzę, że czytając teksty Jerzego ciągle obracamy się w królestwie Erato. Jest jeden motyw, który ciągle towarzyszy naszemu Poecie i wcale Mu się nie dziwię, bo jest taka miłość, która ciągle trwa. To miłość do tych, którzy są nam najbliżsi. Jerzemu przez cały ten czas towarzyszy matka. Tu pozwolę sobie przytoczyć dwa wiersze.

„A lata lecą”moje w liczbach sześćdziesiąt/ i pięć/ niech im będzie/ niech się cieszą/ dla mamy/ byłem/ choćby/ chwilę.

„Przeżegnałem” – jakby nie nazwać/ ten odruch/ po tobie/ zostaje/ modlitwa.  

W trakcie spotkania, a może trochę wcześniej usłyszałem, że wiersze Jerzego czyta się krótko. Dwadzieścia minut, może pół godziny. Myślę jednak, że to pułapka. Każdy bowiem najmniejszy tekst ks. Hajdugi wymaga namysłu. Jego wiersze to zapis chwili. Na samym początku wspomniałem, że są one więcej niż oszczędne w słowa, jednak w tych słowach zawiera się bardzo wiele treści. Można wokół nich zbudować dość długą opowieść, nawet wtedy, gdy się Autora nie zna. Spotkaniu towarzyszyła wystawa kolaży autorstwa pani Małgorzaty Chwiły. Patrząc na te kolaże mogę powiedzieć, że wiersze Jerzego zostały interesująco ożywione. I dobrze, gdyż każdy wiersz jest rozmową z czytelnikiem, a każdy z nas ma inną wrażliwość i wtedy rodzi się dialog. Na koniec jeszcze wiersz niezwykły:

„Wszystkich Świętych”

chryzantemy –

kwiaty mojej mamy

na każdym grobie.

Z uznaniem trzeba podkreślić atmosferę, jaka zawsze panuje w naszej bibliotece głównie za sprawą pracowników tej instytucji, bo przecież oprócz trzech wspomnianych elementów, ks. Jerzego, Karola Francuzika i kolaży pani Chwiły zachwyciło całe otoczenie przygotowane przez bibliotekę: światła świec, kwiaty i gdzieś w tle duży zdjęcie okładka omawianego tomiku.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE