IMG_20170125_132325 (Copy)

O pasji podróżowania z Dominikiem Wieczorkiewiczem rozmawia Katarzyna Jenek

Kim jest Krysia? Jak szybko można hulać na hulajnodze? Jakie zwierzęta można spotkać na pustyni? Czy istnieją Dżinny?

Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w najnowszej, pachnącej jeszcze farbą drukarską, książce Dominika Wieczorkiewicza „Hulajnogą przez Szczęśliwą Arabię”. Publikacja ta jest przeznaczona dla dzieci, jednak uwierzcie mi – dorośli znajdą w niej również interesujące treści! Autor, jak sam o sobie mówi, jest leśnikiem z zamiłowania. W żartobliwy sposób przybliża nam kulturę Wschodu, łamiąc stereotyp wizerunku Półwyspu Arabskiego. Książka okraszona fantastycznymi zdjęciami i dowcipnymi ilustracjami zachęca do odbywania odległych i tych bliższych wycieczek. W jaki sposób? Zdecydowanie należy przeczytać książkę, aby odkryć tę tajemnicę. Podczas jednego ze spotkań autorskich miałam okazję porozmawiać z Dominikiem o jego pasji hulania i podróżowania.

Katarzyna Jenek:  Kiedy pojawiła się pierwsza hulajnoga w Twoim życiu?

Dominik Wieczorkiewicz: Gdy byłem małym chłopcem, miałem hulajnogę taką plastikową, w dorosłym życiu pojawiła się ona jakieś pięć lat temu.

K.J.: Skąd miłość do hulajnogi właśnie?

D.W.: Podobno  mężczyzna rozwija się do 6 roku życia, a potem tylko rośnie. (śmiech) Hulajnoga to fantastyczny środek transportu! Hulajnoga najlepiej dotlenia nasz mózg spośród wszystkich środków lokomocji, można nią rozwinąć  prędkość  3 razy szybszą niż  porusza się  pieszy. Jestem pasjonatem, prowadzę 70 – osobową grupę ludzi hulaczy. Spotykamy się, aby wspólnie hulać po Polsce, Czechach i różnych ciekawych miejscach.

K.J.: Jak zrodził się pomysł powstania książki?

D.W.: Ta książka to zbiór podróżniczych opowiadań dla dzieci, które powstały po autentycznej podróży. Wszystkie opisane w niej przygody wydarzyły się naprawdę. Pracuję jako edukator leśny, dlatego książka przeznaczona jest dla dzieci większych i tych całkiem dużych. Miłość do podróży zaszczepiła we mnie moja mama, która zmarła w tragicznym wypadku jakieś 2 lata temu. Była ona nauczycielką, nauczyła mnie podejścia do dzieci, zrozumienia ich świata. Książka jest jej dedykowana jeszcze z jednego powodu, mama przez całe życie podróżowała. Odwiedziła około 50 państw na świecie, które opisała w swoim pamiętniku. Lubię przeglądać jej zapiski z podróży i zdjęcia. Po jej śmierci postanowiłem wyruszyć na Bliski Wschód jej śladem. Spędzając samotne noce na pustyni pod gołym niebem, czułem jej obecność. To były niesamowite chwile.

K.J.: Pasję do podróży rozumiem, jednak dlaczego na hulajnodze?

D.W.: Powodów jest wiele. Po pierwsze jestem leśnikiem, więc mam świadomość, że hulajnoga jest przyjaznym dla środowiska środkiem transportu. Ponadto nie znam języka arabskiego, a hulajnoga stała się swoistym pomostem komunikacyjnym pomiędzy mną a mieszkańcami Arabii. Hulając po bezdrożach można więcej zobaczyć i zatrzymać się w każdym momencie, a gdy nie sprzyjają warunki, hulajnogę można złożyć i wsiąść do innego środka lokomocji.

K.J.: Podróż trwała zapewne długo, więc jak spakować się w taką wyprawę na hulajnodze?

D.W.: Hulajnoga, w przeciwieństwie do roweru, nie daje możliwości załadunku bagażu, dlatego w podróż na kilka miesięcy spakowałem rzeczy w niewielki plecak. Ważył on około 8 kg. Wystartowałem z początkiem stycznia 2017r, a wróciłem w marcu. Pokonywałem różne trasy, jednego dnia około 50 km, drugiego nic, ponieważ spotkałem ciekawych ludzi i poznawałem okolice.

K.J.: Jak sam podkreślasz – jesteś miłośnikiem przyrody. Co ciekawego zobaczyłeś podczas tej podróży? 

D.W.: Na Półwyspie Arabskim funkcjonuje przysłowie „Nie ma człowieka na ziemi, który nie lubiłby wielbłądów”. Rzeczywiście wielbłądy są tam wszędzie – to bardzo miły widok.  Wielbłądy potrafiły przyłączać się do hulajnogi  i tworzyć eskortę. Spotkałem również skorpiony, fenki, płaszczki i słonie. Pustynia wydaje się miejscem, gdzie nie ma życia, jednak krajobraz jej jest  bardzo zmienny i ma różne kolory, i kształty . Występują tam różne zwierzęta; jednak  to nasz las jest bardziej zielony i przyjemny.

K.J.: Więc jednak wolisz rodzime okolice?

D.W.:  W naszej puszczy są ciekawe ptaki i ssaki. Ja lubię wilki, które zdecydowanie  są królami Puszczy Noteckiej i fajnie, że można je zobaczyć na żywo. Każde dziecko zna bajkę o Czerwonym Kapturku i dlatego powinno zobaczyć wilka na żywo. To bardzo przyjazne zwierzę, które u nas mieszka. Nie postrzegajmy go jako złe zwierzę.

K.J.: Czy odsłonisz rąbka  tajemnicy  i powiesz nam, kim jest Krysia?

D.W.: Krysia to pluszowy miś, który towarzyszył mi w każdej wyprawie. Pierwszą Krysię (i wszystkie kolejne) kupiłem podczas jednej z akcji charytatywnych. Miś miał sukienkę i nazywał się Krysia. Postanowiłem zabrać ją w podróż, a w sytuacjach dla mnie bardzo szczególnych, zostawiałem pluszaka, oddając go w ręce dzieci czy innych osób. Na kolejną wyprawę kupowałem następnego misia, którego też nazywałem Krysią. Tak więc polski pluszak pozostawał na obczyźnie, a ja wspieram akcję charytatywną kupując kolejne.

K.J.: A jak to jest z tymi Dżinnami?  Czy istnieją naprawdę, spotkałeś je?

D.W.: Wierzę w to, że istnieją. Podczas podróży po Arabii miałem okazję go spotkać. Ale jeśli chcecie poznać całą opowieść o białej, jak śnieg, górze na pustyni, to zapraszam do przeczytania mojej książki. Są tam Dżinny, baśniowe stwory i zwierzęta.

IMG_20170111_165005 (Copy) IMG_20170124_151021 (Copy) IMG_20170129_141128 (Copy) IMG_20170129_142011 (Copy)

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ