31287725_1794764260580842_8208154815914573824_n

„Drugi Zmarzlik” z Drezdenka

Jestem trenerem w KS LUBUSZANIN DREZDENKO. Od niedawna również trenuję grupę Trampkarzy. To właśnie w tej drużynie gra bohater tego materiału. Wielu z Was, jadąc wcześnie, przed godziną 7 rano, lub bardzo późnym popołudniem, widziało kilkunastoletniego chłopca biegnącego w kierunku Nowego Drezdenka lub Starych Bielic, charakterystycznie ubranego w żółtą bluzę lub kurtkę i zastanawiało się: Kto to jest? To właśnie on, zwykły chłopak z Drezdenka, który wybrał własną drogę. Poświęcił wszystko, aby dążyć ku swym marzeniom. Wytrwale realizuje zamierzenia, krok po kroku, aby cel osiągnąć. Mateusz Bartkowiak urodzony 7.02.2003r. jest uczniem II klasy Gimnazjum nr 2 w Drezdenku. To bardzo dobrze uczący się, lubiany przez innych, skromny chłopak. Właśnie z nim postanowiłem zrobić krótki wywiad, aby inni mogli bliżej poznać „drugiego Zmarzlika’”. Tak o nim mówią osoby blisko związane z jego drugim klubem, bo pierwszy to nasz LUBUSZANIN, a drugi to STAL GORZÓW.

Piotr Filipek: Witaj serdecznie „Mistrzu”. Od kiedy interesujesz się żużlem i kiedy na poważnie zacząłeś uprawianie tego sportu?

Mateusz Bartkowiak: Żużlem interesuję się od szóstego roku życia, a na poważnie od 2011r.,  kiedy to zapisałem się do ,,GUKS” Speedway Wawrów.

P.F: Czy nie mogłeś znaleźć sobie innego sportu (śmiech)? Takiego, który oprócz piłki nożnej uprawiają inni chłopcy w twoim wieku? Za co tak naprawdę kochasz ten sport?

M.B: Chyba nie mogłem (śmiech). Od dziecka uwielbiałem się ścigać. Zaczynałem na rowerze, a potem przerodziło się to w prawdziwy motocykl żużlowy.

P.F: Czy masz jakieś sukcesy już na swoim koncie?

M.B: Jeżeli chodzi o miniżużel, to wywalczyłem Indywidualne Mistrzostwo Polski w 2015r. i uznaję to za mój największy sukces.

P.F: Co na to Twoi rodzice, że ich syn zakochał się w tak niebezpiecznym sporcie? Jaką rolę oni odgrywają w tym wszystkim?

M.B: Wiadomo boją się o mnie, ale wspierają i pomagają mi całym sercem. Za co jestem im ogromnie wdzięczny.

P.F: Jak często trenujesz? Jak wygląda twój dzień? Jak godzisz bycie żużlowcem, niezłym piłkarzem naszego klubu z obowiązkami w szkole?

M.B: W okresie zimowym treningi ogólnorozwojowe odbywam sześć razy w tygodniu, plus motocross, jak pogoda pozwoli. Jeśli chodzi o treningi na torze, to zaczynają się w marcu, a odbywają się od 2 – 4 razy w ciągu tygodnia. Ciężko jest to pogodzić. Cały dzień mam zawsze zaplanowany do późnych godzin wieczornych, ale daję radę z pomocą rodziców.

P.F: Mati, muszę o to zapytać, czy dziewczyny już za Tobą szaleją?

M.B: Nie, jest normalnie. (śmiech)

P.F: Jak wiele w życiu poświęciłeś dla żużla?

M.B: Dla żużla poświęciłem bardzo dużo, ale staram się żyć jak normalny nastolatek. Jeżeli chce się osiągnąć sukces, nie obejdzie się bez wielu wyrzeczeń. Praktycznie od ósmego roku życia cały czas pracuję nad sobą, aby stawać się coraz lepszym.

P.F: Może to pytanie na wyrost, ale czy będziemy mieć wkrótce Mistrza Świata z Drezdenka?

M.B: Na pewno jest to moje największe marzenie i chciałbym je spełnić. Na razie się uczę. Nie wybiegajmy w przyszłość. Mam dopiero piętnaście lat i trochę szprycy muszę przyjąć. (śmiech)

P.F: Czy gra w piłkę nożną pomaga Tobie w lepszej jeździe na motocyklu żużlowym i czy ma to jakikolwiek wpływ?

M.B: Piłka nożna jest dla mnie odskocznią od tego, czym zajmuję się na co dzień. Nie można cały czas żyć żużlem, tak uważam. Piłka pomaga mi przede wszystkim pod względem kondycji oraz sprawności fizycznej, a przy okazji poznałem wielu fajnych kolegów.

P.F: A na koniec czego Tobie życzyć prywatnie i zawodowo?

M.B: Zdrowia i wytrwałości w tym, co robię.

Mateusz, chciałbym, abyś wiedział, że ja, koledzy z drużyny trampkarza, koledzy z klubu, cały Zarząd jesteśmy z Ciebie dumni.

Piotr Filipek

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ