wybory_samorzadowe

Przed wyborami samorządowymi 2018

Już za pół roku odbędą się wybory samorządowe do gmin, powiatu i województwa. Oprócz radnych będziemy wybierać także wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Czy uda się nam w czasie tej kampanii wyborczej zachować klasę? Norwid mawiał, że powinniśmy się „pięknie różnić” i o tym słów kilka.

Od niemal trzech dziesięcioleci budujemy w kraju demokrację. Czym jest demokracja? Jest to system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru oraz kontrolowania własnych rządów, a także zastępowania ich w sposób pokojowy innymi. Myślę, że ta opinia wybitnego polskiego myśliciela jest do przyjęcia przez każdego i ma wymiar nie tylko ogólny. Dotyczy także naszych małych ojczyzn: gminy, powiatu i województwa.

Zacznijmy od tego, co nas łączy

Onegdaj wspominałem o ścieżce rowerowej łączącej Drezdenka, z Krzyżem Wlkp. z jedną stronę i Trzebiczem, Gościmiem i Goszczanowem w drugą stronę. Po likwidacji linii kolejowej między Krzyżem, a Skwierzyną pomyślałem o tej trasie na byłym torowisku. Okazało się, że podobnie myślało wielu moich kolegów. Im mniejsza ojczyzna, tym, w sposób bardziej szczegółowy widzimy problemy i miejsce, w którym współmieszkamy. To jest to, co nas łączy. Łączy nas też język, kultura, często rodziny. Jeździmy po tych samych ulicach, chodzimy po tych samych chodnikach, kupujemy w tych samych sklepach, wysyłamy dzieci do tych samych szkół, czasami – niestety – trafiamy do tego samego szpitala. Łączą nas niekiedy także sprawy kontrowersyjne. Razem jesteśmy przeciw czemuś, razem nie chcemy czegoś. Samorząd nie posiada barw partyjnych. Mam zwyczaj mówić, że nie ma lewicowych dróg, ani prawicowych chodników. I drogi, i chodniki są dla ludzi.

Co nas dzieli?

Gdyby dziś pomyślano o przebudowaniu pl. Wolności w Drezdenku i jakiś konkretny projekt poddano pod konsultacje społeczne, wówczas z pewnością pojawiłoby się wiele opinii, gdyż każdy z nas ma inną wrażliwość, każdy ma inne spojrzenie. Dzieli nas też doświadczenie. Jeden rozpatruje kilka wariantów, inny nie zauważa zagrożeń. Niestety, dzieli nas też stosunek do samorządu, do własnego państwa. Polska przez wiele lat nie posiadała tożsamości, stąd nie za bardzo przywykliśmy do faktu, że to nasz samorząd, że to nasze państwo. Ubolewam nad faktem, że niemal połowa Polaków nie bierze udziału w wyborach. W końcu marzeniem Polaków przez ponad 123 lata niewoli było, by cytując Staffa, „znowu mieszkać w swoim własnym domu, znowu chodzić po swych własnych schodach”.

W wyborach demokratycznych nie ma wrogów

W krajach, które mają już wielowiekową tradycję demokratyczną i wielowiekową tradycję kultury prawnej, opartej na prawie rzymskim, źle odbierane jest poniżanie przeciwnika. Raczej spotkać można zasady, które znamy z wielkich aren sportowych, podczas których w czasie meczu zawodnicy walczą do upadłego, a po ostatnim gwizdku podają sobie przyjaźnie ręce, jakby chcieli powiedzieć: „Stworzyliśmy piękne widowisko. Razem!!!”. Kiedyś zaproponowałem, by w czasie kampanii wyborczych spotkali się na wiecu wszyscy i wspólnie porozmawiali o problemach miast, wiosek, a nawet, gdy trzeba, także sprawach ogólnokrajowych, bo i te nie są nam obojętne. Nie mam wątpliwości, że w ferworze różnic, w wyniku rozmów zawsze wykluwa się ciekawy rezultat, który może zaowocować z jednej strony lepszą jakością wykonywanych zadań, a z drugiej wzajemnym szacunkiem stron dyskusji.

Nasze wspólne problemy jako zadania

Pół roku wcześniej pisałem o zadaniach, jakie spoczywają na samorządach różnych szczebli. Ważne jest, by do każdego w tych szczebli wysłać takich przedstawicieli, którzy godnie i skutecznie postarają się te problemy rozwiązać. Przede wszystkim jednak ważne jest, byśmy sobie wzajemnie okazali szacunek, wartość tak deficytową na forum parlamentu.

Wiesław Pietruszak

 

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ