Celina Kotz photo_1

Dyskretny urok kameralistyki. Zanim zabrzmią fortepian i skrzypce

Kiedy gra Celina Kotz czy Marcin Sikorski, to po ich występach pojawiają się recenzje, których lektura sprawia mi wielką przyjemność. Pozwolę sobie kilka takich tytułów zacytować. Tym razem zacznę od pana Marcina Sikorskiego. „Fenomenalny muzyk”, „Wytrawny kameralista”, „Jego interpretacje są żywiołowe, soczyste. Budowane starannie, ale z polotem.”. Pan Sikorski regularnie zapraszany jest jako kameralista do współpracy z najwybitniejszymi skrzypkami, uczestniczy w prestiżowych konkursach, a jako wykładowca ma osiągnięcia, o których wielu mogłoby pomarzyć. Jak każdy wybitny talent u progu kariery zabłysnął w Carnegie Hall, co jest marzeniem każdego młodego artysty. O jedno pokolenie młodsza pani Celina Kotz każdym występem pokazuje, że należy do najwybitniejszych polskich skrzypaczek. I tu znów pozwolę sobie na cytaty: „Mimo, że wciąż studiuje, swoim dorobkiem artystycznym mogłaby obdzielić kilkunastu o wiele starszych od siebie muzyków. Celina Kotz, jedna z najlepszych skrzypaczek młodego pokolenia, może się poszczycić zwycięstwem na kilkunastu krajowych i międzynarodowych konkursach skrzypcowych” czy „Jako solistka występowała z większością polskich orkiestr symfonicznych, a jej recitale wzbudzają zachwyt nie tylko w kraju. Jej spektakularna osobowość sceniczna została również doceniona przez widownię amerykańską, która po koncercie Celiny Kotz w jednej z najsłynniejszych sal świata, przyznała jej nagrodę publiczności Carnegie Hall.”. Osobiście w kwietniu usłyszałem z ust dyrygenta Jose Maria Florencio wiele ciepłych słów pod adresem Celiny Kotz. A skoro wysłuchamy artystów tej klasy, to najpierw pozwolę sobie na przypomnienie, czym dla Amerykanów była i czym jest słynna Carnegie Hall.

Patrząc na Stany Zjednoczone w okresie XIX wieku, to widzimy, jak z państwa wyjątkowo prymitywnego – wyłania się to głównie w zachowanych do dziś pamiętnikach mieszkańców tego kraju – stali się potęgą w dziedzinie kultury. Wybitna polska aktorka, która zrobiła tam oszałamiającą karierę, Helena Modrzejewska, podczas pierwszej tury występów wspomina, że przedstawienia pokazywano niemal w stodołach. Nie inaczej było z przedstawieniami operowymi. Po wojnie secesyjnej zaczął „kiełkować” snobizm na kulturę starego kontynentu. Złośliwi mawiają, że zaczęto odróżniać muzykę od akrobacji. W drugiej połowie XIX wieku zaczęły powstawać ośrodki kultury, które szybko stały się największymi centrami kultury światowej, w tym Carnegie Hall. Oficjalnego otwarcia dokonano  5 maja 1891 r. Orkiestra pod batutą Piotra Czajkowskiego wykonała „Marsz słowiański”. Historia powstania tej słynnej sali jest bardzo amerykańska. Młody dyrygent, Walter Damrosch, syn wywodzącego się z Wrocławia Leopolda Damroscha, przejął po śmierci ojca zespół filharmoników. O ile Damrosch-senior tułał się po różnych, często ciasnych salach z koncertami, o tyle syn myślał o stworzeniu odpowiedniej sali, godnej miasta, mającego ambicje stanowić centrum kulturalnego świata. Zważmy, że było to już po powstaniu Metropolitan Opera. Po pewne wzorce postanowił udać się do Europy. Chciał zapisać się na kurs dyrygencki do Hansa von Bülowa. Traf chciał, że tym samym parowcem zmierzał do Europy potentat finansowy Andrew Carnegie, który także myślał, by pieniądze, jakie posiada, wydać mądrze. Obaj panowie szybko porozumieli się i w ten sposób powstało coś, co przez dziesiątki lat było punktem odniesienia dla całego świata. Koncertowało tu wielu wybitnych Polaków. Pianiści Mauryrcy Rosenthal, Ignacy Paderewski, Józef Hofmann, skrzypek Bronisław Huberman, śpiewacy Marcelina Sembrich-Kochańska, Ada Sari, Adam Didur czy Jan Reszke. W drugiej połowie XX wieku występują tutaj też znakomici artyści estrady. Szczególnym rysem na tej magicznej sali jest spuścizna legendarnego Leonarda Bernsteina, który z czasem zaproponował tutaj występy młodych znakomitych artystów. Wśród zaproszonych tutaj na koncerty (już nie przez samego Bernsteina) znalazło się wielu młodych Polaków, w tym między innymi Celina Kotz i Marcin Sikorski, każdy u progu kariery.

Najbliższy koncert będzie miał też wymowę szczególną, gdyż z uwagi na repertuar chcemy poświęcić go 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Repertuar będzie składał się z arcypolskich perełek. Od Wieniawskiego, przez Chopina i Szymanowskiego po Bacewicz i Lutosławskiego. A skoro występuje dwoje tak znakomitych artystów, to będzie wyjątkowa uczta. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam w czwartek 26 lipca do Centrum Promocji Kultury w Drezdenku, 28 lipca do Szkoły Muzycznej w Strzelcach Kraj., 29 lipca do muzeum w Sierakowie oraz na solowy koncert pani Celiny Kotz do Krzyża Wlkp. w kościele pw. Św. Antoniego. Wszystkie koncerty rozpoczynają się o godz. 19.00.

Wiesław Pietruszak       

Celina Kotz

Celina Kotz

Marcin Sikorski

Marcin Sikorski

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ