ks. Tischner_0001

Na 38 rocznicę Porozumień Sierpniowych. „Solidarność” znaczy wspólnota

Wielka przemiana w Polsce zaczęła się w Trójmieście od robotniczych wystąpień, na czele których stanął Lech Wałęsa. Myślę, że rok wcześniej, gdy Papież – Polak wołał do nas na pl. Zwycięstwa w Warszawie „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” nie przypuszczał, że nastąpi to tak szybko.

 Niedawno wpadła mi do ręki książka dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego, który zapisał piękna kartę jeszcze w latach, gdy nikt nie myślał o jakiejkolwiek działalności opozycyjnej. Tytuł mówi sam za siebie: „Nigdy nie układaj się ze złem”. Jest jedna z tych książek, którą czyta się bardzo wolno. Można powiedzieć, że się tę lekturę kontempluje. W książce o. Wiśniewskiego znajduję myśli, które osobiście podzielam. Ojciec Ludwik wraca do sierpnia 1980 roku i pisze, że jest to wydarzenie wyjątkowe, będące emanacją Ewangelii, z kart której tamta solidarność i „Solidarność” wyrosła.

To prawda. Pamiętam atmosferę tamtych dni, kiedy to stanęliśmy jeden obok drugiego, kiedy rozumieliśmy się bez słów, kiedy tworzyliśmy wspólnotę. W tamtym to czasie powstała książka ks. J. Tischnera „Etyka solidarności”, tłumaczona na kilkadziesiąt języków świata, bo fenomen tamtej „Solidarności” budził podziw na całym globie. Słowa rzucane przez Księdza profesora trafiały na wyjątkowy grunt. Skąd wzięła się wspólnota? Przede wszystkim z potrzeby budowania społeczeństwa, które zastąpiło marksistowską „walkę klas” (jedni przeciw drugim), hasłem wziętym z Ewangelii „jeden drugiego brzemiona noście”. „Człowiek – pisze ks. Tischner – jest zawsze solidarny z kimś i dla kogoś.” Bardzo ważnym czynnikiem tamtej „Solidarności” było budzenie sumień, cokolwiek byśmy dziś pod tym pojęciem rozumieli. Dla mnie sumienie jest głosem Boga. Wtedy wiedzieliśmy, że „człowiek, który nawet błądzi, ale ma przecież jakieś sumienie, potrafi się zmienić”. Ksiądz Tischner pisze: „solidarność jest dziełem nie tylko tych, którzy zawsze mieli sumienie, lecz także tych którzy je w sobie odbudowali.” Diagnoza wybitnego filozofa i autora „Etyki solidarności” jest bardzo mocna. Czytam, że „nie można być solidarnym z ludźmi bez sumienia. Z ludźmi bez sumienia można jechać w jednym pociągu, siedzieć przy stole podczas kolacji, czytać książki – to jednak nie jest jeszcze solidarność. Nie każde „my”, nie każde „razem” jest już solidarnością. Prawdziwa solidarność jest solidarnością sumień”.

Może dlatego tak mocne są nasze przyjaźni zawiązane w latach osiemdziesiątych, gdy łączyła nas wspólna idea. Myślę o moim środowisku. Harcerzach z Kręgów im. A. Małkowskiego.

Wiesław Pietruszak

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE