40652265_284792315682854_225212782033764352_n

Biegnij przed siebie, kierunek trzymaj z wiatrem lub pod wiatr – wywiad z Anią Wyszkoni

To już 22 lata minęły odkąd powstały pierwsze wspólne piosenki Ani i Łez, dzięki którym zadebiutowali w  rozgłośniach radiowych. Każda z czterech solowych płyt była również smakowitą mieszanką stylów najbliższych jej sercu. Podczas wczorajszego koncertu z okazji pożegnania lata w Drezdenku, postanowiliśmy skorzystać z okazji i zadać kilka pytań wokalistce.

Kamila Kowalczyk: Wiele lat poświęciłaś muzyce, swojej twórczości na scenie, to wszystko można w pigułce zobaczyć podczas koncertu. Jak spisała się drezdenecka publiczność pomimo deszczowej pogody?

Anna Wyszkoni: Mam świadomość tego, jak ważna jest pogoda podczas koncertu plenerowego. Ma ogromny wpływ na frekwencję, a z drugiej strony myślę, że podczas takiego deszczu przychodzi ta grupa ludzi, która chce naprawdę zobaczyć ten koncert. Nie narzekałam absolutnie na pogodę, wręcz przeciwnie bardzo cenię to, że ludzie przyszli, byli ze mną i mam nadzieję, że dobrze się bawili.

K.K.: Pamiętasz chwilę, kiedy zaśpiewałaś pierwszy raz przed publicznością?

A.W.: Pamiętam doskonale mój pierwszy koncert jeszcze ze Łzami. Miałam wtedy 16 lat. Był to przełomowy moment w moim życiu. Pod sceną nie było ogromnie dużo ludzi, byliśmy początkującym zespołem. Pamiętam, że po tym koncercie przyszedł mój brat, który był ogromnie zaskoczony i powiedział: Nie miałem pojęcia, że Ty tak śpiewasz! To było miłe. Zaczynałam śpiewać już w przedszkolu i lubiłam mieć swoje pięć minut. Poza sceną jestem normlaną dziewczyną. Zawsze byłam zamknięta w sobie, teraz jestem trochę inna, bardziej otwarta, ale w dzieciństwie byłam wycofana, więc moje pięć minut na scenie wykorzystywałam do granic możliwości i cieszyłam się tymi chwilami.

K.K.: Jak trafiłaś do zespołu Łzy?

A.W.: Zaśpiewałam w lokalnym konkursie mojej rodzinnej miejscowości. Tam zauważył mnie kolega, nagraliśmy z nim piosenkę w garażu. Był tym wszystkim tak podekscytowany, że chwalił się wszem i wobec. Dał kawałek do posłuchania między innymi perkusiście zespołu Łzy.

K.K.: Masz rzesze fanów. Czy spotkało Ciebie coś zaskakującego z ich strony?

A.W.: Moi fani zawsze potrafią mnie zaskoczyć. Znamy się coraz lepiej, staliśmy się pewną grupą przyjaciół, taką muzyczną rodziną. Oni mi towarzyszą na wielu koncertach. Są bardzo oddani i to w nich najbardziej cenię. Potrafią przejechać kilkaset kilometrów, żeby zobaczyć koncert, który tak naprawdę znają na pamięć. Są tacy fani, niektórzy na przykład pieką ciasteczka. Jest dziewczyna, która piecze najlepszego sernika w Polsce. Czasami zaskakują mnie kwiatami, ale przede wszystkim cenię ich za to, że są.

K.K.: Nadal intensywnie pracujesz, koncertujesz, masz dużo pomysłów na siebie – jak to robisz?

A.W.: Inspiruje mnie życie, to co przeżywam. Jestem coraz dojrzalsza. Świadoma tego, w jaki sposób chcę siebie pokazać. Konsekwentnie idę swoją drogą. Wyrosłam z zastanawiania się nad tym, czy kolejna płyta okaże się sukcesem, czy będę miała przebój. Jestem na innym etapie życia, bawię się każdą chwilą i nie przejmuję się tym, że coś poszło nie tak, że pomyliłam tekst albo coś źle powiedziałam.

K.K.: Masz ulubioną piosenkę w swoim repertuarze?

A.W.: Nie mam jednej, każda jest wyjątkowa na swój sposób. Dzisiaj powiedziałam ze sceny, że utwór Biegnij przed siebie jest jednym z najważniejszych, bo dedykuję go moim dzieciom. Uwielbiam utwór, którego dzisiaj nie zagraliśmy ze względu na pogodę. To będzie nowy singiel z płyty Jestem tu nowa i ukaże się za dwa tygodnie. Jest to utwór Cisza tak dobrze brzmi, jeden z moim faworytów, jeśli chodzi o mój repertuar.

K.K.: O czym jest album zatytułowany Jestem tu nowa?

A.W.: O tym, że idę do przodu, nie oglądam się za siebie, nie analizuję życia. Trochę los mnie przeczołgał i poczułam, że dostałam drugą szansę. Mamy dwa życia, drugie zaczyna się wtedy, kiedy orientujemy się, że jest tylko jedno i dokładnie tak jest z tą płytą.

K.K.: Jak przez ostatnie dwadzieścia parę lat, kiedy rozpoczynałaś swoją karierę,  zmienił się show biznes. Które zmiany podobają się, a za czym tęsknisz?

A.W.: Show biznes zmienił się diametralnie. Tęsknię przede wszystkim za pewnego rodzaju szacunkiem widza do artysty. Internet ma wiele plusów. Jest wiele możliwości, młodzi artyści mają szansę się pokazać, nagrać coś na komputerze w domu. Kiedyś naprawdę trzeba było mieć coś do powiedzenia, żeby znaleźć inwestora. Trzeba było wejść do studia, żeby nagrać płytę. Zainwestować sporo pieniędzy, żeby nagrać piosenkę. Większość tych rzeczy, które pojawiały się na rynku, były bardzo wartościowe. Teraz wszystko ma ogromnie szybie tempo, coś jest przebojem, za chwilę tego artysty nie ma. Bardzo żałuję, że tak się dzieje. Takie są czasy, staram się też do tego dostosować oraz robić swoje. Na szczęście dorastałam w innych latach i lubię moje sentymentalne podróże. Cenię ludzi, którzy mają coś do powiedzenia drugiemu człowiekowi.

K.K.: Czego słuchałaś, jak byłaś mała? Czy dzieci pójdą w ślady mamy?

A.W.: Słuchałam Natalii Kukulskiej. J Nie przypuszczam, że dzieci pójdą w ślady mamy. Mój syn ma w tej chwili 17 lat i nie kręci go świat muzyki. Może jest trochę zbuntowany przeciwko temu, że ten świat muzyki trochę zabrał mu mamę. Jednak często wyjeżdżam z domu. Moja córka jest bardzo do mnie podobna i widzę w niej wiele cech mnie samej sprzed wielu lat. Ona ma w tej chwili 6 lat, uwielbia scenę, być w centrum uwagi, jest bardzo towarzyska, ale kiedy ją pytam, co będzie robić w przyszłości, to w tej chwili jest sfokusowana na zwierzętach i chce pracować w schronisku lub być weterynarzem.

K.K.: Czy mogłabyś nam zdradzić swoje plany na przyszłość? Jakie cele i marzenia ma Ania Wyszkoni?

A.W.: Przede wszystkim jestem skupiona na reedycji płyty. Będzie ujęty tam koncert akustyczny, kolejny singiel, więc sporo pracy mnie czeka. Pracuję już nad nowym materiałem i niedługo wchodzę do studia, żeby nagrać nową piosenkę, ale ukaże się dopiero w przyszłym roku.

K.K.: Dziękujemy za rozmowę i życzymy pomyślności w realizacji kolejnych wyzwań.

A.W.: Pozdrawiam, również dziękuję.

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ

POPULARNE