41896885_2159003514356945_3993835151623716864_n

Dziewczęta z pasjami

Dziewczęta z Buławami, kierowane przez Natalię Nadworną, zdobyły w ostatnim czasie sporo nagród i wyróżnień podczas mistrzostw w kraju i za granicą. Olimpia Pochrząszcz niedawno potwierdziła swoją formę, zdobywając 1. miejsce w kategorii solo buława seniorki na Mistrzostwach  Świata w Pradze. Nowy sezon dziewczęta rozpoczęły kolejnymi sukcesami w Ogólnopolskim Festiwalu Tańca Mażoretkowego we Wronkach. W choreografiach tego  zespołu  pojawiają się elementy tańca latynoamerykańskiego, nowoczesnego, a nawet baletu. Czy to jest właśnie przepis na sukces? O pasji do tańca opowiedziały nam Natalia Nadworna – trenerka dziewcząt oraz jedna z najbardziej utytułowanych „Buławianek” – Olimpia Pochrząszcz.

Katarzyna Jenek.: Na krakowskich przedmieściach Lajkonik uderzał swoją buławą przechodniów; osobę, którą dotknął, spotykało szczęście. Jak to wygląda w Waszym przypadku? Czy Ty, Natalio, swoją buławą dotknęłaś Olimpię?

Natalia Nadworna: Chyba właśnie tak było. Jestem trenerką formacji „Dziewcząt z Buławami” już 6 lat, a sama wcześniej tańczyłam jako prowadząca przez 3 lata. I tą buławą chyba Olimpia najbardziej oberwała (śmiech).

K.J.: Olimpio, jak długo Ty jesteś związana z tańcem?

Olimpia Pochrząszcz.: Tańczę w buławach już piąty rok, od początku jesteśmy razem z panią Natalią. Jednak w zasadzie tańczę od zawsze. Uwielbiam tańczyć i każdą wolną chwilę poświęcam właśnie na taniec. W domu ćwiczę i wymyślam kolejne elementy tańca, dlatego nigdy się nie nudzę. Jednak trenujemy w zespole i to tak długo, aż efekt końcowy nas zadowoli. Aż będzie idealnie. Musimy pracować nie tylko indywidualnie nad sobą, ale również nad innymi dziewczynami z zespołu i korygować wzajemnie swoje błędy. Na formacji spoczywa dużo większa odpowiedzialność niż na solistce, gdyż nie możemy pozwolić sobie na to, że w czasie występu któraś z nas czegoś zapomni, pomyli się lub ze strachu czegoś nie zrobi. W przypadku występu formacji choćby jeden taki błąd szybko demaskuje tancerki.

K.J.: Na czym polega ten rodzaj tańca? Z tego, co zauważyłam, łączycie elementy gimnastyki artystycznej, baletu i tańca estradowego tworząc niesamowite widowisko. To, co wyróżnia ten rodzaj tańca, to elementy marszowe oraz wykorzystywane rekwizyty, takie jak pałka mażoretkowa zwana batonem, buława czy flaga.

N.N.: Tak, ekspresja, elementy baletu i tańca paradnego, stroje i choreografia  to  wszystko razem przyciąga oko. Olimpia łączy te elementy w całość. To bardzo utalentowana dziewczyna, która uparcie dąży do celu. Wytrwałość jest warunkiem osiągania celów. Zakładamy, że będzie wiele podejść, początkowo niezdarnych, potem bardziej udanych, aż do osiągnięcia olbrzymiego sukcesu. Moja zasada jest taka, że zamiast dążyć do osiągnięć porównywalnych z innymi, powinniśmy stwarzać dzieciom klimat do nieporównywalnych – warto poszukiwać własnej drogi. Bądźmy innowacyjni, niepowtarzalni i nieszablonowi. Taka jest właśnie Olimpia. Jest gimnastyczką, aktorką i artystką. Pracuje systematycznie i ciężko, ma piękną budowę ciała. Jej rozciągnięcie ciała widać w każdym calu. Oprócz prób obowiązkowych przychodzi jeszcze 2-3 razy w tygodniu do mnie na salę, aby ćwiczyć.

K.J.: Widzę tu Waszą współpracę, gdyż sama zawodniczka z talentem nie wystarczy. Odpowiednie prowadzenie trenera naprawdę ma zasadnicze znaczenie. Jak Ty to robisz, Natalio? Kto tworzy choreografię, jak powstają stroje i kto reżyseruje cały pokaz?

N.N.: Dużo pomysłów jest Olimpii, to ona tworzy swoje choreografie. Ja jej pomagam. Ona, jako solista, ma swój zmysł artystyczny. Strój do solówek na mistrzostwa uszyła mama Olimpii, która doskonale szyje i zawsze nas wspiera.

O.P.: Mama wykonała strój według mojego pomysłu, oddaje on mój charakter i pasuje do stylu tańca i emocji, jakie w nim występują.

K.J.: Uwagę zwraca nie tylko piękny, efektowny strój, lecz także makijaż sceniczny i fryzura. Mając tak szeroki wachlarz możliwości ruchowych i muzycznych, tancerka ma okazję tworzyć każdorazowo swój własny styl.

N.N.: U Olimpii mimika odgrywa bardzo dużą rolę, nie tylko praca z buławą. Trzeba to czuć i kochać. Należy tę miłość w sobie zaszczepić i pielęgnować. Olimpia wiedziała, że to też jest moja wielka pasja. „Buławy” to moje życie pozaszkolne, żałuję, że ja kiedyś nie miałam takiej możliwości rozwoju, jaką teraz mają dziewczyny. Realizujemy zawsze to, co one sobie wymyślą. Mamy ogromne wsparcie finansowe ze strony rodziców, również szkoła, w której pracuję, oraz pan dyrektor zawsze nas wspierają. Dziękuję również Burmistrzowi Drezdenka za wsparcie finansowe. Makijaż wykonują dziewczęta, głównie Łucja (niestety, w tym roku odchodzi). Fryzury również wykonujemy same; tutaj duże podziękowania dla Mirosławy Kwiatkowskiej , która jest zawsze z nami i możemy na nią liczyć. Zwyczajnie nas nie stać na profesjonalne fryzjerki czy makijażystki. Staramy się wszystkiego same nauczyć, choć wymagania są wysokie. Nawet w regulaminie jest zaznaczone, że dziewczyny, występujące na scenie, obowiązuje makijaż sceniczny, pasujący do stroju i rodzaju tańca. Strojów jest wiele, natomiast wiemy, że wkrótce pojawią się nowe. W tym roku chcemy ułożyć choreografię do tanga. Olimpia wymyśliła nowy, odważny układ. Stroje wykonuje nam pani z Warszawy, my przedstawiamy jej swoje oczekiwania. Muszą być one barwne i widowiskowe, wówczas zwracają uwagę i są nieodzownym elementem każdego układu. Naszym celem jest to, by w każdej choreografii przedstawić widzom pewną historię, która ich zaciekawi. Robimy też wszystko, by żadna z naszych choreografii się nie powtórzyła.

O.P.: Wydaje mi się, że tworzę własny styl. Można się wyuczyć elementów, jednak emocje, które staram się ukazać, za każdym razem inaczej przedstawiam. Jako kobieta mam prawo czuć się czasem bardziej radosna czy smutna i moje samopoczucie przerzucam właśnie na  taniec.

K.J.: Jak będzie wyglądała Wasza dalsza współpraca?

N.N.: Olimpia miała możliwość nauki w szkole w Gorzowie, jednak ja jej nie puściłam. Pomyślałam sobie wówczas, gdzie będzie się rozwijała tanecznie? Nie wyobrażam sobie, że nie będzie jej w Drezdenku. Myślę, że Olimpia po ukończeniu studiów, wróci i mnie zastąpi. Będzie starsza i będzie prowadziła zajęcia z dziewczynami.

K.J.: Grupa liczy 22 seniorki. To różne charaktery, które trzeba indywidualnie traktować. A czy Ty, Olimpio, czujesz się gwiazdą zespołu?

O.P.: Nie, tak nie jest. Ale mam tendencję do spóźniania się i wszyscy się już do tego przyzwyczaili.  Zawsze myślę, że mam jeszcze sporo czasu. A potem się okazuje, że wcale tak nie jest (śmiech). Chciałabym w przyszłości studiować AWF – taniec w kulturze fizycznej, nie wyobrażam sobie życia bez tańca.

K.J.: Ten rodzaj tańca, jaki wykonujesz, można nazwać małą formą teatralną. Jest ruch, elementy tańca, gry aktorskiej i duża rola mimiki. Czyli wszystko to, co w teatrze. Za każdym razem podczas tańca grasz nowy spektakl. Chcesz Olimpio coś widzom przekazać, komunikujesz się z nimi.

O.P.: Często moje występy mają motyw przewodni, są to np. piosenki z filmu. W tym roku wykorzystałam muzykę z filmu „Gnijąca panna młoda”. Obejrzałam ten film dawno, jednak muzyka pozostała w mojej pamięci. Filmowe piosenki nie mają słów, ale dobrą rytmikę i uderzenia. Dlatego wykorzystuję ten rodzaj muzyki w swoich układach tanecznych.  Lubię taniec spokojny i zmysłowy, jednak silne uderzenia muszą być w tle.

K.J.: Jak to jest w twojej grupie rówieśniczej? Ty masz pasję  i jak jesteś postrzegana przez to?

O.P.: Dziewczyny mnie wspierają, nawet gdy czegoś zapomnę, to koleżanki z grupy zawsze mi pomagają. Pojawia się czasem element pozytywnej zazdrości. Przeżywam porażki; jest mi wówczas bardzo przykro i smutno. Wtedy się buntuję i myślę, że nie będę tańczyć. Pojawiają się chwile zwątpienia, zwłaszcza przez konflikty. Mażoretki na zawodach bardzo się wspierają i kibicują sobie. Jesteśmy dumne nie tylko z siebie, ale również z innych osób.

N.N.: Ja, jako młody nauczyciel, również bardzo przeżywam kryzysy tancerek, wszystko biorę do siebie. Natomiast widzę ogromny rozwój Olimpii, jej postęp. Co roku jeździmy na szkolenia i przyjeżdża do nas pani choreograf, która układa część choreografii dla całego zespołu. Wiele świetnych pomysłów ma właśnie Olimpia i Patrycja (prowadząca), które bardzo angażują się w choreografie dla małych form. Wiadomo, ostatni głos należy do mnie, jednak dziewczyny mają prawo tańczyć to, co chcą, co czują. Jestem otwarta na ich propozycje. W pogoni za sukcesem zamiast strofować i deprecjonować samych siebie za porażki, warto skupić się na pragnieniu osiągnięcia celu i cieszyć się każdym krokiem na tej drodze. Jest to sport bardzo kontuzyjny wbrew pozorom. A ćwiczymy dużo, wiec ryzyko jest wpisane w taniec. Olimpia i dziewczyny wykonują efektowne pokazy z buławą, które wcale nie są takie proste. Do tego dochodzą elementy akrobacji i tańca artystycznego. Dziewczyny wzmacniają treningi ćwicząc w domu. Moje „Buławianki” to artystki. A jak wiadomo, najbardziej twórcze jednostki stoją zawsze obok głównego nurtu, dlatego ten rodzaj tańca nie jest tak popularny jak inne dyscypliny sportu.

39674687_453857765098540_2150419670463676416_n 39676145_246449489541243_1672259509701050368_n 39747247_342767696265316_2479225285560500224_n 39752046_670472856642618_7749908846545469440_n 39760498_533528057095367_5655400141218119680_n (2) 39786176_1519423771536312_7399968504838881280_n (2) 39807977_1886718298302486_4991837400612208640_n 39878720_1840482119338204_3850126353353408512_n 39937438_568632073553977_6630688000395182080_n 41751635_2159003461023617_132698598067404800_n 41781968_2159003504356946_6122163370037608448_n 41784408_2159003637690266_5683121964680478720_n 41820822_2159003577690272_16378733229244416_n 41827742_2159003564356940_461332062285070336_n 41896885_2159003514356945_3993835151623716864_n 41913188_2159003464356950_4584206920746795008_n 41945878_2159003574356939_5708162328390795264_n

Brak komentarzy

ZOSTAW KOMENTARZ